Po 208 dniach przerwy, operacji kolana i sezonie pełnym bólu – Hubert Hurkacz wrócił w wielkim stylu. Kapitalne występy w United Cup sprawiły, że Polak zanotował jeden z największych awansów w rankingu ATP i ponownie został liderem polskiego tenisa.
Poprzedni sezon był dla Hubert Hurkacza istnym koszmarem. Od pierwszych miesięcy zmagał się z problemami zdrowotnymi, które skutecznie uniemożliwiały mu regularną grę na najwyższym poziomie. Przed operacją kolana wystąpił zaledwie w dziewięciu turniejach, zazwyczaj odpadając już w pierwszych rundach.
Sezon przerwany przez kontuzję
W turniejach wielkoszlemowych również nie był w stanie rozwinąć skrzydeł. Australian Open zakończył na drugiej rundzie, a porażka w pierwszej rundzie Roland Garros okazała się jego przedostatnim występem w całym sezonie. Najlepszym wynikiem Hurkacza był finał turnieju ATP 250 w Genewie, w którym po trzysetowej walce musiał uznać wyższość Novaka Djokovica.
Ostatnie zwycięstwo w tamtym roku zanotował podczas ATP 250 Libema Open w Holandii na trawie, jednak jeszcze przed drugą rundą był zmuszony skreczować. Niedługo później w mediach społecznościowych opublikował oświadczenie dotyczące stanu zdrowia, zapowiadając długą przerwę od gry.
Powrót, jakiego nikt się nie spodziewał
Kontuzja była na tyle poważna, że mało kto wierzył w tak szybki i efektowny powrót. Tymczasem w minionym tygodniu Hurkacz zaprezentował tenis na najwyższym światowym poziomie. W United Cup pokonał dwóch zawodników z czołowej dziesiątki rankingu ATP – Alexandera Zvereva (nr 3) oraz Taylora Fritza (nr 9). Zatrzymał go dopiero Alex De Minaur, który wygrał po trzysetowym boju.
Po drodze Polak ograł również Tallona Griekspoora (25.), a jego punkty były kluczowe dla awansu reprezentacji Polski do finału United Cup.
Historyczny sukces reprezentacji
W decydującym meczu finału Hurkacz pokonał legendarnego Stana Wawrinkę (156.), doprowadzając do rozstrzygającego miksta. W nim Katarzyna Kawa i Jan Zieliński zwyciężyli parę Bencić/Paul 6:4, 6:3, zapewniając Polsce pierwszy triumf w historii tych rozgrywek.
Wielki awans w rankingu i cel: Melbourne
Świetne występy przełożyły się na ogromny skok w rankingu ATP. Hurkacz awansował aż o 30 pozycji – z 83. na 53. miejsce, wyprzedzając dotychczasową polską „jedynkę”, Kamila Majchrzaka. Na koncie wrocławianina znajduje się obecnie 965 punktów.
Kolejnym startem Hurkacza będzie Australian Open. Pierwszy turniej Wielkiego Szlema w tym roku rozpocznie się 18 stycznia, a Polak zagra w głównej drabince.







