Image
fot. slaskwroclaw.pl

Śląsk remisuje ze Zniczem Pruszków

Śląsk Wrocław po starciu obfitującym w piękne bramki zremisował ze Zniczem Pruszków 2:2 w ramach meczu 29. kolejki Betclic 1 Ligi. Gole dla wrocławskiej drużyny zdobyli Yehor Matsenko oraz Michał Rosiak.

Po okazałym zwycięstwie w Warszawie Śląsk do meczu ze Zniczem Pruszków przystąpił bez większych zmian w wyjściowej jedenastce. Jedynie kontuzjowanego Marca Llinaresa zastąpił Michał Rosiak, a w kadrze meczowej pierwszego zespołu po raz pierwszy znalazł się Krystian Rostek – obiecujący zawodnik ofensywny, który z powodzeniem radzi sobie w drużynie Śląska II Wrocław.

Spotkanie poprzedziła minuta ciszy ku pamięci zmarłego przed tygodniem trenera Jacka Magiery, a piłkarze WKS-u na boisko wyszli w wyjątkowych czarnych trykotach meczowych.

Skorzystaj z oferty
Adidas – skorzystaj z oferty

Niestety, pomimo obiecującego początku w wykonaniu Wrocławian, już w czwartej minucie spotkania na prowadzenie wyszli zawodnicy gości. Zbyt łatwa strata WKS-u w środkowej strefie boiska napędziła kontratak Znicza na prawej flance. Po dośrodkowaniu Krystiana Tabary w pole karne z radarów defensywy urwał się Daniel Bąk, który z bliskiej odległości pokonał Michała Szromnika po uderzeniu głową.

Kilka minut później Śląsk próbował odpowiedzieć za sprawą uderzenia Krzysztofa Kurowskiego z dystansu, które niestety skończyło się tylko rzutem rożnym. Po stałym fragmencie gry przyszła natomiast kolejna sytuacja – Yehor Matsenko najlepiej wyskoczył do dośrodkowania w pole karne, lecz równie dobrą interwencją popisał się Piotr Misztal. Dobić próbował Luka Marjanac, ale jego próba została zablokowana przez obrońcę Znicza.

Po upływie pierwszego kwadransa gry za sprawą dobrego dośrodkowania Piotra Samca-Talara z prawej strony boiska do dogodnej sytuacji doszedł Michał Rosiak. Obrońca WKS-u nie miał na sobie presji rywala, ale choć z bliskiej odległości, uderzał również z ostrego kąta, co utrudniło celne uderzenie. Piłka uderzyła niestety tylko w boczną siatkę.

Śląsk cały czas przeważał, czego efektem była kolejna sytuacja. W okolicach 18. metra od bramki Znicza Samiec-Talar kapitalnie prostopadle podał do Banaszaka. Obrońca rywali skutecznie przeszkodził jednak snajperowi WKS-u w oddaniu uderzenia, ale piłka szczęśliwie wylądowała pod nogami Marjanaca. Bośniak nie zdołał jednak pokonać Misztala, który początek tego spotkania mógł zaliczyć do udanych, bo wykonał kilka ważnych interwencji, wciąż utrzymując swój zespół na jednobramkowym prowadzeniu. Goście również jednak potrafili tworzyć sobie dogodne sytuacje. Po błędzie Jorge Yriarte obsłużony dobrym podaniem został Radosław Majewski, który urwał się Lamine’owi Ba. Jego uderzenie obronił jednak dobrze ustawiony Szromnik.

Przy takiej liczbie tworzonych sytuacji wyrównanie musiało w końcu nadejść i tak się wydarzyło w 31. minucie, kiedy to Yehor Matsenko otrzymał przed polem karnym podanie od Luki Marjanaca. Defensor Śląska bez zastanowienia kropnął z dystansu i po lekkim rykoszecie od Koprowskiego piłka wpadła do bramki, dając Śląskowi pierwszego gola w tym meczu.

Niestety, radość z tego gola nie trwała długo. Po dośrodkowaniu w pole karne Śląska z rzutu wolnego doszło do zamieszania w polu karnym. Wrocławianie nie byli w stanie wybić tej piłki, a do wysoko zawieszonej w szesnastce futbolówki złożył się Jarosław Jach. Obrońca cudowną przewrotką pokonał Michała Szromnika. Pomimo pojedynczych sytuacji w pierwszej połowie podopieczni Ante Simundzy nie zdołali odpowiedzieć na tego gola i na przerwę zeszli z jedną bramką starty do przeciwników.

Ten mecz obfitował w cudowne gole i gorsi pod tym względem nie chcieli być Wrocławianie. Szybko po przerwie, bo już w 52. minucie spotkania, Śląsk doprowadził do wyrównania! Michał Rosiak wziął na siebie odpowiedzialność za wykonanie rzutu wolnego z okolic 30 metrów od bramki Znicza i była to świetna decyzja. Obrońca uderzył nie do obrony, a piłka zatrzepotała w siatce, ponownie dając gospodarzom cennego gola. Piotr Misztal nie podjął nawet próby interwencji.

Ten gol napędził Wrocławian do kolejnych ataków. Próbowali Marjanac, Piotr Samiec-Talar czy Przemysław Banaszak, ale ich uderzenia były blokowane albo przez obrońców, albo bramkarza ekipy z Pruszkowa. WKS utrzymywał inicjatywę, a Znicz próbował zaskoczyć gospodarzy po kontratakach. Taki obraz gry oglądaliśmy przez pierwszy kwadrans drugiej połowy meczu.

Wraz z upływem czasu sytuacja na boisku nie ulegała zmianie. Znicz sporadycznie zagrażał bramce Śląska, głównie po stałych fragmentach gry, ale nie był już tak skuteczny jak w pierwszej części meczu. Wrocławianie zdobyli nawet gola na 3:2, ale sędzia liniowy zaraz po nim uniósł swoją chorągiewkę ku górze. Aktywny był Piotr Samiec-Talar, który starał się być kreatorem gry, choć momentami brakowało mu dokładności przy podaniach do partnerów. W 80. minucie do dobrej sytuacji doszedł Michał Mokrzycki, który niepilnowany oddał uderzenie na bramkę ze skraju pola karnego, lecz jego próba nie zakończyła się powodzeniem. Chwilę później podobnie próbował Timotej Jambor, ale w tym wypadku kapitalnie zainterweniował bramkarz.

29. kolejka Betclic 1 Ligi:

Śląsk Wrocław – Znicz Pruszków 2:2 (1:2)

Bramki:

0:1 4’ Daniel Bąk
1:1 31’ Yehor Matsenko
1:2 36’ Jarosław Jach
2:2 52’ Michał Rosiak

Śląsk: Szromnik – Rosiak (Rostek 86’), Matsenko, Ba, Malec, Kurowski (Klimek 80’), Yriarte, Mokrzycki. Samiec-Talar, Marjanac, Banaszak (Jambor 69’)

Znicz: Misztal – Jach, Sokół, Majewski, Ciepiela (Proczek 69’), Moskwik, Borecki, Tabara (Kazimierczak 78’), Konieczny, Bąk (Bartoszewicz 78’), Koprowski

Żółte kartki: Mokrzycki (Śląsk)

Sędziował: Piotr Idzik (Poznań)

Widzów: 17 282

źródło i fot. slaskwroclaw.pl

Przewijanie do góry