Image

Ante Simundza po zwycięstwie z Chrobrym

Śląsk Wrocław poszedł za ciosem i zdobył trzy punkty w meczu z Chrobrym Głogów. Po nerwowej końcówce udało się utrzymać wynik 2:1. Przedstawiamy zapis najciekawszych wypowiedzi trenera Ante Simundzy z pomeczowej konferencji prasowej.

PODSUMOWANIE SPOTKANIA:

Uważam, że widzieliśmy intersujący mecz. Było wszystko – bramki, dramaty. Jestem zadowolony z pierwszej połowy, jak graliśmy, kontrolowaliśmy grę i zachowywaliśmy się przy piłce. W drugiej części mogliśmy być lepsi w ofensywie, ale w defensywie byliśmy topowi, o czym świadczy fakt, że przeciwnik uderzał w bramkę tylko dwa razy. Dzisiaj nauczyliśmy się, że czasem musimy cierpieć, żeby zwyciężyć.

O TYM, Z CZEGO WYNIKAŁA SŁABSZA DRUGA POŁOWA:

W pierwszej połowie mieliśmy dwie-trzy sytuacje, w których mogliśmy strzelić kolejnego gola. W przerwie rozmawiałem o tym z drużyną. Dziś w meczu Burnley z Brentford było najpierw 0:3, później 3:3, skończyło się 3:4, dlatego musimy cały czas być zagrożeniem dla przeciwnika, ale jednocześnie uważać w obronie.

Skorzystaj z oferty
Adidas – skorzystaj z oferty

O ODWOŁANYCH RZUTACH KARNYCH:

Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej sytuacji, w której anulowano karnego, od razu widziałem, że nie było tam przewinienia. Dziś zobaczyliśmy, że VAR się przydaje. Warto pochwalić sędziów za współpracę, za to, jak rozmawiali. Wykonali dobrą pracę w tym meczu.

O DAMIANIE WARCHOLE:

Kiedy nie otrzymuję od piłkarza tego, czego od niego oczekuję, nieważne, czy gra cały mecz, czy tylko minutę, nie mogę na niego liczyć. Ten klub jest duży i musimy podchodzić z szacunkiem do naszych kibiców. Dziś było widać, że walczyliśmy i cierpieliśmy. Kibice dali nam mnóstwo energii i to wszystko pozwoliło nam sięgnąć po trzy punkty. Jeśli ktoś nie jest w stanie tego uszanować niezależnie od tego, kto to jest, nie może liczyć na minuty.

O PEWNOŚCI W FORMACJI OBRONNEJ:

Gdy masz ambitnych i głodnych zawodników, to ich jakość rozchodzi się po całej linii w drużynie. Piłkarz, który taki jest, jak Jambor czy Mokrzycki, daje pewność siebie innym, którzy dzięki temu mogą również być spokojniejsi i liczyć na pomoc kolegi.

O ŻÓŁTEJ KARTCE DLA MATSENKI:

Kiedy widzę piłkarza, który nie jest skoncentrowany, od razu go zmieniam. Yehor Matsenko obejrzał żółtą kartkę z powodu własnego błędu. Ale w tamtym momencie można powiedzieć, że wręcz podniósł swój poziom. Nie miałem obaw, że dostanie drugą. Na przestrzeni sezonu Matsenko stał się bardzo stabilnym zawodnikiem. Rośnie z meczu na mecz.

O LUCE MARJANCU:

Nie ważne, jak nazywa się zawodnik – istotne, żeby wymuszał swój styl gry na przeciwniku. Jeśli to robi, może ukryć swoje słabości. To dotyczy zarówno indywidualności, jak i całej drużyny. Jak mówiłem już po Miedzi w kontekście poprawy po meczu z Ruchem – w tym właśnie widziałem progres. Chodziło głównie o wymuszanie swojego stylu gry na rywalach. Marjanac w pierwszej połowie był na topowym poziomie, bo byliśmy dobrzy w fazie ofensywnej. W drugiej części zagrał topowo w defensywie, bo graliśmy dobrze w obronie. To też dla mnie ważna sprawa na przyszłość.

O PRZEŁAMANIU ZAWODNIKÓW I POPRAWIE MENTALNOŚCI ZESPOŁU:

Piłka nożna to sport zespołowy. Co prawda na boisku grają indywidualności, ale ważne jest, żeby utrzymać dobrego ducha drużyny. Dzięki temu się rozwijamy.

O SZYBKIM STRZELANIU GOLI:

Oczywiście cieszę się, że zdobywamy bramki dość szybko. Chcielibyśmy strzelać gola w każdej minucie, ale to niemożliwe. Ważne jest dla mnie, że gramy tak, jak chcielibyśmy grać. Zarówno w meczu z Odrą, jak i dziś przeciwnicy strzelali w naszą bramkę tylko po dwa razy, co jest dla mnie istotne. Oznacza to, że podnosimy poziom w defensywie. Widzimy też jednak, gdzie jeszcze musimy popracować.

O TYM, CZY TAKA GRA WYSTARCZY NA WISŁĘ:

Z Wisłą zagramy według naszych zasad. Chcemy narzucić przeciwnikom nasz styl gry i będziemy twardo trzymać się naszych założeń. To samo tyczy się meczu z każdym innym rywalem.

Źródło: Śląsk Wrocław

Przewijanie do góry