Śląsk Wrocław przegrał na wyjeździe z Miedzią Legnica 1:3. Po ostatnim gwizdku na pytania dziennikarzy odpowiedział trener Ante Simundza. Przedstawiamy zapis jego najciekawszych wypowiedzi.
PODSUMOWANIE SPOTKANIA:
Po pierwsze chcę pogratulować rywalowi zwycięstwa. Uderzali 4-5 razy na naszą bramkę i zdobyli 3 gole, fantastyczna sprawa. Jestem jednak dumny z mojej drużyny mimo porażki. Był to jeden z naszych najlepszych wyjazdowych meczów. Stworzyliśmy sobie dużo sytuacji. Nie pierwszy raz zdarzyło się, że przeciwnik pierwszy raz zbliżył się pod naszą bramkę i od razu strzelił gola. To jest nasz problem. Oczywiście biorę odpowiedzialność za wynik na siebie, ale jeśli chodzi o to, jak zaprezentował się zespół, to zawodnicy nie powinni się niczego wstydzić.
O PLANIE NA PRZYSZŁOŚĆ:
Trudno powiedzieć w tym momencie, jaki jest plan na przyszłość. Zmieniliśmy nieco system gry i ponownie tracimy gola. Najważniejsze jest, żeby pozostać na obranej ścieżce. Niezależnie od tego, że w ostatnich 10 meczach zdobyliśmy 10 punktów, teraz widzę progres w grze drużyny.
O ORGANIZACJI GRY BEZ PIŁKI:
Odpowiem tak: nie znam w świecie drużyny, która potrafiłaby zatrzymać wszystkie kontry, ataki, strzały. Przy pierwszej bramce Miedzi mieliśmy więcej zawodników w szesnastce. Jedyne pytanie to więc gdzie mamy się ustawiać i gdzie biegać. To nie kwestia intensywności.
O KONTUZJI PRZEMYSŁAWA BANASZAKA:
Powiedział, że coś poczuł, ale jeszcze nie wiemy, czy to coś poważnego.
O GRZE W DEFENSYWIE:
W poprzednim meczu w defensywie było lepiej, ale za to w ofensywie nie zaprezentowaliśmy się wystarczająco dobrze. Graliśmy dziś z ambicją, chcieliśmy utrzymywać się przy piłce. Ale jak wspominałem wcześniej: Miedź miała 3-4 akcje i strzeliła 3 gole. Jeśli masz pewne założenia, np. żeby wypchnąć zawodnika z pozycji, i to się nie udaje, to nie jest to nic dobrego.
O WYSTĘPIE LAMINE’A BA:
To nieprawda, że grał zawsze wyżej niż pozostali stoperzy. Kiedy napastnik przeciwników schodził po pikę, Lamine musiał za nimi podążać. Dzięki temu mieliśmy krótszy dystans między obrońcami. Przez to w drugiej części Miedź nie miała tylu kontrataków co w pierwszej połowie. W przerwie przypomniałem zawodnikom nasze przedmeczowe założenia i w drugiej części wyglądało to już o wiele lepiej.
O PLUSACH PO DZISIEJSZYM SPOTKANIU:
Jestem dumny z moich zawodników, bo brali na siebie odpowiedzialność, byli pewni siebie. Pokazali szacunek do barw, rywalów i samej gry. Widziałem w nich też dużo energii. O tym rozmawialiśmy przed meczem. Generalnie byliśmy na drodze, która miała nam przynieść zwycięstwo, ale zdarzyły się błędy. Naprawdę nie wiem, kiedy wykreowaliśmy sobie tyle sytuacji w spotkaniu wyjazdowym.
O TIMOTEJU JAMBORZE:
Było to dla niego trudne wejście. Chciał utrzymywać się przy piłce, pokazał się dobrze ze strony technicznej. Myślę, że z dnia na dzień będzie coraz lepszy.
O NADCHODZĄCYCH MECZACH DOMOWYCH:
Mam nadzieję, że będzie to dobry czas. Musimy jednak pomyśleć o tych meczach, które za nami. Popracować nad defensywą. W tym miejscu chciałbym podziękować naszym kibicom za wsparcie. Nie mogę doczekać się, kiedy wrócimy na nasze boisko.
O ZAGROŻONEJ POSADZIE TRENERA:
Porażki zawsze przynoszą taką sytuację. Z tego względu podkreślam, że biorę odpowiedzialność za te wyniki.
O POCZĄTKU SPOTKANIA:
Przez pierwsze 20 minut graliśmy dobrze. Rywal po raz pierwszy uderzył na bramkę i zdobył gola. To był mentalnie trudny moment dla zespołu. Czemu nie strzeliliśmy wtedy gola? Warto docenić bramkarza drużyny przeciwnej.
O MICHALE MOKRZYCKIM:
Nie jest z nami długo. Zanim do nas dołączył, nie trenował 14-15 dni, bo był kontuzjowany. Będzie coraz lepszy z każdym meczem. Był dziś jednym z zawodników, którzy pchali zespół w ofensywie. Zmieniłem go tylko ze względów fizycznych.
O ADAMIE CIUĆCE:
Jego wejście oceniam dobrze. Cały czas chciał być przy grze, przy piłce. Ma przed sobą wielką przyszłość, ale co z tym zrobi – zależy od niego. Dziś pokazał, dlaczego jest z pierwszym zespołem.
Więcej artykułów o piłkarskim Śląsku Wrocław znajdziesz w dedykowanej zakładce klubu: zobacz tutaj.







