2024-04-22

Śląsk Wrocław wraca na zwycięską ścieżkę! Ekipa WKS-u pokonała Widzewa Łódź 2:1. Dwie bramki dla Wojskowych zdobył Matias Nahuel.

Sobotni mecz zapowiadał się na kolejne święto na Tarczyński Arenie Wrocław. Na trybunach zasiadło ponad 24 tysięcy kibiców. Kibice Śląska liczyli na przełamanie zespołu, czyli zdobycie pierwszej bramki, premierowe zwycięstwo ligowe w 2024 roku i powrót na fotel lidera rozgrywek.

Jacek Magiera przeprowadził wiele zmian w składzie na starcie 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W związku z pauzowaniem za żółte kartki Petera Pokornego i Petra Schwarza, szkoleniowiec WKS-u wprowadził Alena Mustaficia oraz Michała Rzuchowskiego. Dodatkowo Erika Exposito zastąpił Patryk Klimala.

Na początku spotkania do ataku ruszyli goście. W 5. minucie podopieczni Daniela Myśliwca przeprowadzili bardzo szybką kontrę. Łodzianie wyszli z sytuacja 2 na 2. Dogodną okazję miał Bartłomiej Pawłowski, który huknął w światło bramki, ale znakomitą interwencją popisał się Rafał Leszczyński.

W kolejnych minutach wrocławianie próbowali zagrywać dalekie piłki na Patryka Klimalę, ale nie sprawiało to zagrożenia pod bramką Rafała Gikiewicza. Groźniejszymi akcjami odpowiadali łodzianie. W 15. minucie dobrą akcję indywidualną przeprowadził Bartłomiej Pawłowski. Tym razem jego strzał okazał się niecelny.

Po czterech minutach łodzianie wykorzystali stratę piłkarzy Śląska i ruszyli z kolejną akcją. Wydawało się, że w dobrej pozycji do oddania strzału znajdzie się Dawid Tkacz, ale skuteczny strzał uniemożliwił mu Yehor Matsenko. Chwilę później to Wojskowi zaatakowali. Na prawej stronie znalazł się Patrick Olsen, który centrował do Patryka Klimali. Wrzutkę przeciął jednak Rafał Gikiewicz.

Niezłą okazję w 32. minucie miał zespół Jacka Magiery. Znakomitym odbiorem popisał się Yehor Matsenko, który wymienił się podaniami z Piotrem Samcem-Talarem. Boczny obrońca WKS-u zagrał w pole karne, ale tam zabrakło skutecznego wykończenia. Fani WKS-u z krzesełek poderwali się także w 40. minucie. Oko w oko z Rafałem Gikiewiczem stanął Patryk Klimala. Bramkarz Widzewa skutecznie jednak obronił, a po chwili arbiter Bartosz Frankowski odgwizdał spalonego.

Tuż przed przerwą piłkę w siatce umieścił Alen Mustafić. Po chwili okazało się jednak, że podający do niego Piotr Samiec-Talar był na spalonym i gol dla Śląska nie został uznany. Następnie sędzia zaprosił piłkarzy do szatni. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem bezbramkowym.

Na drugą część gry znacznie odważniej wyszli piłkarze gospodarzy. To właśnie Śląsk zaatakował i zmusił rywali do błędu. W 51. minucie Rafał Gikiewicz wychodząc do piłki faulował Aleksa Petkova. Do „jedenastki” podszedł Matias Nahuel. Hiszpan oddał mocny strzał i wyprowadził WKS na prowadzenie.

Pięć minut później wrocławianie mieli doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu. Sędzia zastosował przywilej korzyści, a Piotr Samiec-Talar znakomitym podaniem uruchomił Patryka Klimalę. Napastnik Śląska miał sytuację sam na sam, jednak lepszy w tym starciu był golkiper Widzewa.

Strzelony gol dodał animuszu ekipie miejscowych. Piłkarze Śląska nie bronili wyniku, a pracowali nad zdobyciem kolejnej bramki. W 65. minucie piłka trafiła do wprowadzonego Erika Exposito. Król strzelców PKO BP Ekstraklasy ładnie znalazł Piotra Samca-Talara. Ten przełożył sobie piłkę na lewą nogę i uderzył, ale znów pewnie wybronił Rafał Gikiewicz.

Na serię ataków wrocławian w 69. minucie odpowiedzieli łodzianie. Widzewiacy wymienili kilka podań aż piłka trafiła do Fabio Nunesa. Piłkarz rywali spróbował uderzenia zza pola karnego, ale nieznacznie przestrzelił. Następnie kolejne próby podejmował Piotr Samiec-Talar. Piłka wyraźnie szukała skrzydłowego WKS-u w polu karnym. Brakowało jednak skutecznego wykończenia akcji.

O ile w pierwszej połowie działo się niewiele, o tyle w drugiej było arcyciekawie. 73. minuta to kolejna groźna akcja Widzewa. W sytuacji sam na sam znalazł się Imad Rondić. Kapitalnie zachował się Rafał Leszczyński, który wybił na rzut rożny. Następnie z kontrą ruszyli piłkarze Wojskowych. Długo holował piłkę Alen Mustafić. Bośniak oddał strzał po ziemi, ale nieznacznie się pomylił.

W 79. minucie fani Śląska w końcu mogli cieszyć się z drugiej bramki. Piotr Samiec-Talar zagrał fantastyczną piłkę do Matiasa Nahuela. Hiszpan opanował piłkę ograł bramkarza i zdobył drugiego gola w tym spotkaniu.

Następne minuty przyniosły znaczne zaostrzenie rywalizacji. Arbiter co chwilę wyciągał żółte kartki dla piłkarzy Widzewa. Widzew próbował zdobyć gola kontaktowego i to ta ekipa głównie atakowała w końcowych minutach. 

Próby Widzewa przyniosły efekt w przedostatniej minucie doliczonego czasu gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego idealnie do główki wyskoczył Imad Rondić. Napastnik Widzewa trafił do siatki i sprawił, że w ostatnich minutach na Tarczyński Arenie było gorąco. Łodzianie mieli jeszcze rzut wolny w ostatnich sekundach, ale piłkę pewnie złapał Rafał Leszczyński. 

Dzięki wygranej Śląsk wrócił na fotel lidera. Kolejne spotkanie czeka wrocławian już w piątek. WKS uda się na teren Jagielloni Białystok.

23. kolejka PKO BP Ekstraklasy:

Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 2:1 (0:0)

Bramki:

1:0 Matias Nahuel 53’ (rzut karny)

2:0 Matias Nahuel 79’

2:1 Imad Rondić 90’+4

Śląsk: Leszczyński – Matsenko, Petkov, Bejger, Janasik, Samiec-Talar, Mustafić (79’ Paluszek), Olsen, Rzuchowski, Nahuel, Klimala (63’ Exposito)

Widzew: Gikiewicz – Kastrati, Żyro, Szota, Da Silva, Dilberto (69′ Rondić), Kun, Pawłowski, Terpiłowski (46’ Nunes), Sanchez, Tkacz (63’ Klimek)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *