Śląsk Wrocław w niedzielę zagra pierwszy domowy mecz o punkty w 2026 roku. Rywalem WKS-u będzie Odra Opole. Głos przed tym pojedynkiem na konferencji prasowej zabrał trener Wojskowych – Ante Simundza.
O SYTUACJI KADROWEJ:
Mamy problem z Przemysławem Banaszakiem. Nie jest to bardzo poważne, ale miną 2-3 tygodnie nim będzie mógł wrócić do treningów z zespołem. Przez treningi na sztucznej murawie problemy z achillesami ma Piotr Samiec-Talar. Nie zagraża to jednak temu, aby znalazł się w składzie na niedzielne spotkanie.
O SYTUACJI W TABELI:
To logiczne, że musimy patrzeć na różnice punktowe. Nie ma dużych różnic między drugim a dziesiątym miejscem. Zgadzam się, że to czas, żeby zacząć punktować.
O PLOTKACH DOTYCZĄCYCH ZMIANY TRENERA:
To jest normalna sprawa w futbolu. Jestem na tyle doświadczony i mam świadomość, że jeśli wyniki będą wystarczająco dobre, to trener czy zawodnik zostanie w klubie. Zawodnik musi zapracować na boisku na nową umowę. Ja jako trener muszę dawać dobre rezultaty.
O PERSPEKTYWACH NA DALSZĄ CZĘŚĆ SEZONU:
Łatwo powiedzieć, że będzie dobrze. Trudniej to zrobić. Wierzę jednak, że mamy jakość, żeby być w pierwszej szóstce. Od początku przygotowań, niezależnie od problemów, cały czas ciężko pracujemy i mamy dobre nastawienie. Ten nastrój zależy też od wszystkich osób pracujących w klubie. Oczywiście to, co dzieje się na boisku, to odpowiedzialność moja i moich zawodników.
O MOCNIEJSZYM DOMAGANIU SIĘ O TRANSFERY I SILE ZESPOŁU:
Takich zawodników mamy i dla mnie są oni tymi najlepszymi. Nie mam większego wpływu na transfery. Oczywiście mocny zespół jest istotny jeśli chcesz być na wysokim poziomie. Jednocześnie cały czas wierzę, że mamy jakość, żeby być w pierwszej szóstce. Nie wydarzy się to od razu, od pstryknięcia palcem. Trzeba na to zapracować. To żadna wymówka, ale w ostatnich latach nie było łatwo od razu wrócić do PKO BP Ekstraklasy zespołom, które spadały.
O NIEDOSZŁYCH TRANSFERACH:
To wewnętrzna sprawa. Jeśli jednak mam być szczery, to wierzę, że zmiany, które zdarzyły się zimą, sprawiły, że jesteśmy na dobrej drodze.
O OPCJACH W ATAKU POD NIEOBECNOŚĆ PRZYMSŁAWA BANASZAKA:
Każdy kto będzie w składzie meczowym ma szansę na wyjściową jedenastkę. Mamy 3-4 opcje. To Luka Marjanac, Timotej Jambor, Damian Warchoł czy Yehor Sharabura. Nawet Piotr Samiec-Talar może zagrać na pozycji napastnika.
O DEBIUCIE TIMOTEJA JAMBORA:
Przed debiutem był z nami 2 lub 3 dni. Zgadzam się, że nie wystąpił na poziomie, na którym może grać. Czas adaptacji jest jednak różny dla każdego zawodnika. Napastnicy chcą asystować i strzelać gole. Mam nadzieję, że w niedzielę, jeśli Timotej wystąpi, to zaprezentuje wyższy poziom niż w Legnicy.
O 8 MECZACH Z RZĘDU BEZ WYGRANEJ I TYM CZY MECZ Z ODRĄ JEST O POSADĘ:
Zgadzam się, że to jest czas by zdobywać więcej punktów. Z naszymi kibicami, na naszym stadionie powinno być nam łatwiej. My jednak swoją grą musimy doprowadzić do jak najlepszej atmosfery na trybunach. Jeśli damy z siebie wszystko, fani to zobaczą. Jeśli nie będziemy walczyć, biegać, nie będziemy zaangażowani to będzie to trudniej.
O ATMOSFERZE W DRUŻYNIE:
Po porażce atmosfera nigdy nie jest dobra. Po meczu powiedziałem, że byłem dumny z zawodników i z tego, jak grali, co nie oznacza, że byłem usatysfakcjonowany z wyniku. Atmosfera na treningach była jednak dobra. Drużyna ciężko pracowała, cały czas była skoncentrowana, nie było widać żadnego rozluźnienia, co jest dla nas dobrym sygnałem.
O TYM, CZY PIŁKARZE TRACĄ ZAUFANIE DO TRENERA PO BRAKU ZWYCIĘSTW:
Myślę, że zasadnicze pytanie byłoby to czy wierzą w siebie. Jeśli przeanalizujemy te osiem spotkań pod kątem tego jak wyglądaliśmy, to w wielu meczach byliśmy lepsi. Analiza to jednak moja praca. Piłkarze wiedzą, że mogą grać lepiej. Muszą grać z większą pewnością siebie.
O ŚRODKU POLA:
Mamy zawodników, których mamy. Sokołowski i Yriarte mogą grać na wyższym poziomie. To samo dotyczy Samca-Talara i Mokrzyckiego. Poza nimi mamy dwóch młodych zawodników – Doriana Markowskiego i Adama Ciućkę. Ważne jest, żeby ci najbardziej doświadczeni zawodnicy podnosili cały czas swój poziom. Muszą po prostu przenieść dyspozycję, którą prezentują na treningach, na mecze ligowe.
O GRZE W NOWYM USTAWIENIU I KŁOPOTACH, KTÓRE SIĘ POJAWIŁY:
To będzie paradoks, co powiem, bo straciliśmy pięć goli w dwóch spotkaniach. Jednak w Legnicy rywale doskonale wykorzystali swoje sytuacje, w Chorzowie straciliśmy bramki po karnych. Zawodnicy i ja czujemy jednak, że w tym ustawieniu jesteśmy mocniejsi. Potrzebujemy więcej wiary. Jeśli przeciwnicy oddają siedem strzałów to dobry rezultat dla naszej defensywy.
O MECZU Z MIEDZIĄ:
Zaczęliśmy dobrze, ale Miedź oddała pierwszy strzał i wyszła na prowadzenie. Musimy być mocniejsi w defensywie i bardziej skuteczni, kliniczni w wykonywaniu ofensywie.
O DAMIANIE WARCHOLE I PROBLEMACH Z WEJŚCIEM W NOWĄ RUNDĘ:
Nie powiem, że zmiana systemu jest problemem dla napastników. Ich zadaniem jest strzelanie goli albo asystowanie. W trakcie spotkania formacja zmienia się w zależności od warunków. To nie może być powód straty goli czy braku zdobywania bramek. Zawodnicy musza uwierzyć w siebie i ciężko pracować. Tak to wygląda w życiu i piłce nożnej.
O GRZE DEFENSYWNEJ W OSTATNICH MECZACH:
W momencie, gdy któryś zawodników nie jest w stanie pokryć zawodnika, a robi to na treningach, to jest to problemem. W meczu z Miedzią zdarzyły się indywidualne błędy. To na pewno nasz problem. Trzeba jednak przyznać, że sytuacji dla przeciwników w Chorzowie i w Legnicy było mniej.
O CELU NA DALSZĄ CZĘŚĆ SEZONU:
Nic się nie zmienia. Naszym celem jest awans do PKO BP Ekstraklasy. Cały czas pracujemy, aby go zrealizować.
fot. Śląsk Wrocław
Więcej artykułów o piłkarskim Śląsku Wrocław znajdziesz w dedykowanej zakładce klubu: zobacz tutaj.







