Image

Morderczy bój Hurkacza. Belg postawił się Polakowi

Hubert Hurkacz jako szósty reprezentant Polski zameldował się w II rundzie wielkoszlemowego Australian Open 2026. W Melbourne Polak stoczył niezwykle wymagający, czterosetowy pojedynek z Zizou Bergsem, wygrywając 6:7(6), 7:6(6), 6:3, 6:3 po ponad trzech godzinach walki.

Na inaugurację zmagań na kortach Melbourne Park Hubert Hurkacz (ATP 55) wylosował Zizou Bergsa (ATP 43). Belg to tenisista, który potrafi być niewygodny dla swoich przeciwników. We wtorek przekonał się o tym Polak. Po trzech godzinach i 27 minutach gry to on jednak cieszył się ze zwycięstwa.

Już pierwszy set pokazał, że nie będzie to łatwy pojedynek. Żaden z tenisistów nie wypracował choćby break pointa. Hurkacz miał dwa momenty, gdy mógł mocniej przycisnąć na returnie. Ostatecznie Bergs uratował podanie w drugim i dziesiątym gemie, choć było już 0–30. Ponieważ przełamań nie było, o zwycięstwie w partii otwarcia rozstrzygnął tie-break.

Skorzystaj z oferty
Adidas – skorzystaj z oferty

13. gem okazał się bardzo nerwowy w wykonaniu naszego reprezentanta. „Hubi” prowadził 3–1 i 5–3, lecz łatwo oddał przewagę. To tylko pogłębiło niezadowolenie u Hurkacza. Bergs jako pierwszy uzyskał setbola, ale po prostym błędzie z bekhendu zmarnował tę szansę. Po zmianie stron Polak popełnił koszmarny podwójny błąd. Potem doszło do wymiany, w wyniku której zepsuł piłkę, a Belg mógł się cieszyć z wygrania premierowej odsłony.

    Sytuacja z końcówki partii otwarcia wpłynęła negatywnie na Polaka. W drugim gemie drugiego seta zrobiło się nerwowo, ale Hurkacz obronił dwa break pointy. Były to pierwsze szanse dla Belga w tym spotkaniu. Z kolei w siódmym gemie swoją okazję na przełamanie miał Polak. W momencie zagrożenia Belg trafił odwrotnym krosem forhendowym i obronił serwis.

    Przełamań nie było, zatem znów kluczowy okazał się tie-break. Hurkacz otworzył go znakomicie, a jego sfrustrowany przeciwnik dał upust emocjom, rzucając rakietą o kort. Polak prowadził już nawet 5–2 i wówczas zaczęły się schody. Bergs obronił pierwszego setbola kapitalnym bekhendem po linii. Przy drugim pomógł mu Wrocławianin, psując return. Po zmianie stron nasz reprezentant nie dał sobie wydrzeć seta. Najpierw trafił forhendem po linii, wypracowując trzeciego setbola. Następnie posłał kapitalny serwis i druga partia zakończyła się jego zwycięstwem.

    Przełamanie w kluczowym momencie

    Sukces w drugiej części spotkania wyraźnie uspokoił Hurkacza. Na początku trzeciego seta „Hubi” kontynuował świetną grę. Przede wszystkim był nietykalny przy własnym podaniu i cierpliwie czekał na swoje szanse. Pierwsza okazja nadarzyła się w szóstym gemie. Wówczas jednak Belg znów trafił serwisem, gdy tego potrzebował i wyrównał na 3:3.

    Ale Hurkacz ciągle robił swoje i ciężko pracował przy podaniu przeciwnika. W ósmym gemie doszło do pierwszego w meczu przełamania. Hurkacz znakomicie zagrał wówczas na returnie i uzyskał dwa break pointy. Przy drugim Belg zepsuł forhend i po raz pierwszy stracił serwis. Polak prowadził 5:3 i nie zamierzał zmarnować tak wielkiej szansy. Uzyskał pierwszego setbola i kończącym serwisem rozstrzygnął partię na swoją korzyść.

    Belg walczył z bólem

    Przy stanie 2–1 w setach dla Hurkacza jego rywal poprosił o interwencję medyczną. Została ona mu udzielona w szatni. Po wznowieniu gry doszło na korcie do prawdziwej batalii. Najpierw trzy break pointy obronił Belg, następnie z opałów wyszedł Polak. Wówczas było już widać, że Bergs odczuwa ból w okolicach brzucha. Przy prowadzeniu 2:1 jeszcze raz poprosił o pomoc fizjoterapeutę, tym razem już na korcie.

    Po wznowieniu gry Hurkacz był cierpliwy. Poczekał na właściwy moment i przeprowadził decydujący atak na returnie. Polak zdobył przełamanie w siódmym gemie, a następnie wygrał podanie na 5:3. Teraz już nie czekał i w dziewiątym gemie wypracował dwie piłki meczowe. Przy drugiej Bergs zepsuł bekhend i pojedynek dobiegł końca.

    W swoim pierwszym w karierze spotkaniu z Bergsem nasz tenisista triumfował 6:7(6), 7:6(6), 6:3, 6:3. Hurkacz posłał 18 asów, skończył 52 piłki i popełnił 49 niewymuszonych błędów. Belg odpowiedział 16 asami, 47 wygrywającymi uderzeniami i 40 pomyłkami. Nie zdołał jednak ani razu przełamać serwisu Polaka, który zdobył 150 z 286 rozegranych punktów.

    Zwycięski Hurkacz awansował do II rundy Australian Open 2026. W czwartek, 22 stycznia, jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Ethan Quinn.

    Przewijanie do góry