2024-04-13

Martyna Pyka wraca do Wrocławia!

Po niemal 10 latach przerwy Martyna Pyka ponownie będzie grać we Wrocławiu. 27-letnia reprezentantka Polski podpisała roczny kontrakt ze Ślęzą Wrocław.

Pochodząca z Kłodzka koszykarka ma za sobą grę dla wrocławskich klubów podczas młodzieżowych mistrzostw Polski. W 2013 roku wywalczyła 6. miejsce w kraju z WKK Wrocław w kategorii U-18, zdobywając 32 punkty i zbierając 22 piłki w ostatnim meczu grupowym przeciwko Basketowi 25 Bydgoszcz. Rok później, grając dla Ślęzy MOS-u WKK Wrocław, zakończyła mistrzostwa Polski U-20 na 7. miejscu, pokonując Widzew Łódź w starciu o tę lokatę. Jednocześnie Pyka grała dla SMS-u PZKosz Łomianki w 1 Lidze Kobiet, zdobywając przez dwa lata 75 punktów w 25 meczach.

Nowa koszykarka Ślęzy przeniosła się na studia do Gdańska, łącząc naukę z grą w zespole Politechniki. Nad morzem spędziła pięć sezonów, a wraz z nabieraniem doświadczenia jej rola i minuty rosły. Najlepszymi statystycznie były rozgrywki 2017/2018, kiedy to notowała średnie na poziomie 13.2 punktu, 7.3 zbiórki, 3.4 asysty i 2.8 przechwytu. Rok później odegrała znaczącą rolę w awansie drużyny z Trójmiasta na najwyższy poziom rozgrywkowy. Mocny zespół Politechniki skończył sezon zasadniczy z bilansem 18-2, w play-offach pokonując kolejno GTK Gdynię, Lidera Swarzędz, SMS Łomianki i wreszcie Lidera Pruszków. Pyka była najlepiej punktującą zawodniczką Politechniki, kończąc ten sezon ze średnią w wysokości 13.6 oczka na mecz.

Warto podkreślić, że sezon 2018/2019 nie był pierwszym na poziomie Ekstraklasy dla skrzydłowej Ślęzy. W rozgrywkach 2014/2015 zanotowała cztery występy dla Basketu Gdynia, w trakcie których zdobyła 5 punktów i zebrała dwie piłki. Powrót do Basket Ligi Kobiet po czterech latach był zdecydowanie udany. 7.6 punktu, 3.2 zbiórki i 1.5 asysty na mecz, w tym siedem meczów na ponad 10 punktów. Te liczby przyciągnęły uwagę trenera Elmedina Omanicia, który obejmował stery w Enei AZS Poznań i zdecydował się zakontraktować Pykę do swojej drużyny. Choć nowa koszykarka 1KS-u otrzymywała solidną liczbę minut, nie potrafiła znaleźć swojego rytmu i odpowiedniej formy. To przełożyło się na spadek w statystykach, średnie na poziomie 4.7 punktu i 2.6 zbiórki to wynik zdecydowanie poniżej potencjału reprezentantki Polski.

Najlepszą opcją na odbudowę dyspozycji i wiary w siebie była oczywiście Politechnika Gdańska, do której Pyka powróciła na sezon 2020/2021. Pierwsza runda tych rozgrywek to powolny powrót na właściwe obroty, ale gdy już do tego doszło, Martyna ponownie grała na poziomie, do którego przyzwyczaiła kibiców koszykówki. Porównanie pierwszej i drugiej rundy w wykonaniu skrzydłowej wypadło zdecydowanie na korzyść drugiej części rozgrywek, w których zdobywała ona niemal dwa razy więcej punktów i zbierała o 1,5 piłki więcej. Gdyby liczyć tylko pojedynki z rundy rewanżowej i przegranej z BC Polkowice fazy play-off, byłby to najlepszy sezon Pyki w karierze.

Zobacz również: Wywiad z Borthwickiem-Jacksonem

Nic zatem dziwnego, że po wycofaniu się drużyny z Gdańska z rozgrywek Basket Ligi Kobiet, 27-letnia zawodniczka pozostała na najwyższym poziomie rozgrywkowym, przenosząc się do beniaminka z Warszawy. To właśnie pod skrzydłami Macieja Gordona nowa koszykarka Ślęzy zagrała swój najlepszy sezon na ekstraklasowych parkietach. Ze średnią 9.9 punktu była trzecią najlepiej punktującą koszykarką Polonii. Dużą częścią tej średniej była piorunująca seria spotkań między grudniem 2021 i lutym 2022. W trakcie siedmiu meczów zawodniczka z Kłodzka zdobywała średnio 14.7 oczka na mecz. Wisienką na torcie w trakcie tej passy był pojedynek z Basketem 25 Bydgoszcz, który skończyła z 21 punktami na koncie, do czego dołożyła 4 zbiórki, 3 asysty i przechwyt.

Spotkanie to na pewno utkwiło w pamięci trenerowi Piotrowi Kulpekszy, szkoleniowcowi klubu znad Brdy, który szykował się do rozgrywek EuroCupu. Pyka dołączyła do Polskich Przetworów Basketu 25, ale zdążyła zagrać tam tylko osiem meczów ligowych i osiem w europejskich pucharach, zanim drużyna ze względu na kłopoty finansowe musiała zwolnić swoje czołowe koszykarki. I właśnie w ten sposób nowa zawodniczka Ślęzy przeniosła się do Rumunii, do klubu FCC Baschet UAV Arad, gdzie była już mistrzyni Polski z 1KS-em z 2017 roku, Nikki Greene. W rumuńskiej ekstraklasie Pyka wystąpiła w 18 meczach, w których notowała średnio 9.7 punktu, 1.7 zbiórki i 1.8 asysty w niespełna 24 minuty na spotkanie. Jej drużyna zawędrowała aż do rywalizacji o brązowy medal, a tam Arad okazał się lepszy od Rapidu Bukareszt, wygrywając pojedynek do dwóch zwycięstw 2:1. Jak nowa zawodniczka 1KS-u ocenia swoje zagraniczne doświadczenie?

– Z gry zagranicą wyjęłam przede wszystkim zmianę perspektywy na bycie zagraniczną zawodniczką, na zupełnie inną rolę w zespole, większą odpowiedzialność i presję. Było to na pewno dużym wyzwaniem i wyjściem ze strefy komfortu, ale nie miałam innego wyboru jak szybko się zaadaptować do tych warunków. Na pewno nie ułatwiał tego fakt, że dołączyłam do nowego zespołu w trakcie sezonu i codziennie czuło się presję na wynik. Na pewno było to ciekawe doświadczenie. Wyjazd dał mi też dużo nowych informacji o sobie, o tym, że jestem w stanie odnaleźć się w trudnych sytuacjach, w których jakiś czas temu kompletnie bym się nie odnalazła. Pozwolił mi inaczej spojrzeć na siebie – podsumowuje wyjazd do Rumunii skrzydłowa Ślęzy.

Zobacz również: Nowy komisariat policji we Wrocławiu

Niemal 10 lat po ostatnim meczu w barwach wrocławskiej drużyny, historia zatacza koło i Martyna Pyka znów będzie bronić barw klubu z Dolnego Śląska. Długa i wyboista droga prowadziła od Łomianek poprzez Arad, ale wreszcie nadszedł czas na powrót na Dolny Śląsk.

– Jestem podekscytowana moim powrotem do Wrocławia, bo tak naprawdę tutaj zaczęła się moja przygoda z koszykówką. Wyjazd do dużego miasta w wieku 14 lat był dla mnie przełomowym momentem i pierwszym sprawdzianem w karierze. Od tego czasu traktuję Wrocław jak drugi dom i bardzo się cieszę, że podjęłam wtedy decyzję o wyjeździe. Tak samo cieszę się z tej decyzji teraz. Szczerze to nie spodziewałam się, że minęło już tyle czasu, ale nie zmienia to faktu, że nie mogę się doczekać powrotu i całego sezonu – mówi Pyka.

Sezon 2023/2024 Orlen Basket Ligi Kobiet nie będzie pierwszym, w którym trener Arkadiusz Rusin będzie współpracował ze swoją nową skrzydłową. Do spotkania doszło już kilka lat temu, choć nie w żółto-czerwonych, a w biało-czerwonych barwach.

– Pierwszą styczność z Martyną miałem na kadrze, gdy trener Bartosz Pasternak zaproponował mi sprawdzenie jej podczas zgrupowania reprezentacji i została dodatkowo dowołana. Na pewno Martyna w 2017 i Martyna teraz to zupełnie inna koszykarka. Wciąż potrzebuje ogłady koszykarskiej, decyzyjności i mądrości w defensywie, bo ma do tego wszystkiego predyspozycje. Chce zrobić dużo rzeczy w jednym czasie, a to nie zawsze procentuje – wyjaśnia trener Rusin i dodaje, że ma plan na to, co zrobić, aby Pyka weszła na jeszcze wyższy poziom.

– Wiemy jakie są jej mocne strony w ataku i będziemy starali się to wykorzystać. Nie przyszła do Wrocławia, żeby być graczem na piłce i kreować sytuacje w pick and rollu. Ma się wkomponować w pewne systemy ataku, które też dla niej przygotujemy, żeby wykorzystywać te jej najmocniejsze strony. Backdoory, ścięcia, walka na tablicach i ona się wtedy z dobrej strony pokazuje. Będziemy szukać dla niej tych rozwiązań, bo ona się dobrze czuje właśnie w takiej grze – zdradza szkoleniowiec Ślęzy.

Zobacz również: Saulius Kulvietis nowym koszykarzem Śląska

Jakie są te wspomniane mocne strony? O samoocenę pokusiła się Martyna Pyka.

– Mój styl gry to przede wszystkim gra zespołowa i agresywna obrona. Lubię wywierać presję na atakującej przeciwniczce, bronię zawodniczki na kilku różnych pozycjach i wykonuję pracę, która niekoniecznie zawsze jest widoczna, a którą trzeba wykonać. Liczy się dla mnie zespół, zawsze na parkiecie zostawiam wszystko co mam i jeszcze więcej. Dążę do tego, aby być solidna i popełniać jak najmniej błędów, grając jak najczęściej na stałym, wysokim poziomie – opisuje Pyka.

27-latka będzie najstarszą krajową zawodniczką w Ślęzie Wrocław w nadchodzącym sezonie. To oznacza, że powinna dostawać dużo szans na zaprezentowanie swoich talentów w KGHM Ślęza Arenie.

– Martyna ma pełnić rolę podstawowej Polki, ale wszystko przed nią do wywalczenia, bo absolutnie nie zamykam drogi do pierwszej piątki Karolinie Stefańczyk. Niemniej z racji doświadczenia nabytego w Bydgoszczy czy w lidze rumuńskiej to Martyna ma nieznaczną przewagę na starcie – przyznał trener Rusin.

– Rozmowy z trenerem Rusinem przebiegały dość sprawnie. Przedstawił mi koncepcję zespołu na najbliższy sezon i moją rolę w nim. Na pewno chce wykorzystać moją grę bez piłki i fizyczność, ale zwrócił też uwagę na mój rzut z dystansu, nad którym ciągle pracuję. Mam nadzieję, że praca w sezonie pod okiem trenera Rusina pozwoli mi być jeszcze lepszą zawodniczką na wielu płaszczyznach – kończy Martyna Pyka.

Reprezentantka Polski to dziewiąta zawodniczka w kadrze Ślęzy Wrocław na sezon 2023/2024. Oprócz Pyki ważne kontrakty z klubem mają: Angel Baker (USA), Wanesa Furman, Alexa Held (USA), Natalia Kurach, Martyna Kurkowiak, Aleksandra Mielnicka, Karolina Stefańczyk i Digna Strautmane (Łotwa).

Źródło: slezawroclaw.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *