Śląsk Wrocław zremisował 2:2 z Ruchem Chorzów w meczu 20. kolejki Betclic 1 Ligi. Sprawdźcie najciekawsze wypowiedzi trenera Ante Simundzy z pomeczowej konferencji prasowej.
PODSUMOWANIE SPOTKANIA:
Za nami bardzo trudny mecz. Myślę, że kibice oglądali jednak ciekawe widowisko. Zdaje się, że remis jest sprawiedliwy. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy pokusić się o zwycięskiego gola w samej końcówce. Widzieliśmy natomiast dużo zaangażowania, walki i pasji po obu stronach.
O ANTONIM KLIMKU:
Pozycja wahadłowego nie jest dla niego nowa. W poprzednich klubach grywał na niej, czy to na lewej, czy to na prawej stronie. Dziś zmieniłem go nie ze względu na jeden błąd, który popełnił w końcówce pierwszej połowy, ale za to, że nie dawał nam na boisku tego, czego od niego oczekiwałem. Szczególnie w ofensywie.
O MARKO DIJAKOVICIU I BRAKU GRY MARIUSZA MALCA:
Myślałem o zmianie Marko Dijakovicia na Mariusza Malca. Boisko dzisiaj było natomiast bardzo specyficzne. Z tego względu podjąłem decyzję, że to Dijaković rozpocznie dzisiejsze spotkanie i trzymałem się tego do końca. Skrzydłowy drużyny przeciwnej był niższego wzrostu i piłkarz tak wysoki jak Malec, mógłby mieć problem w pojedynkach z nim.
O BRAKU SYTUACJI W OFENSYWIE:
Problem leży przede wszystkim w tym, że marnujemy proste piłki. Jedyne czego oczekuję od swoich piłkarzy, to większej pewności siebie, bo co do ich umiejętności nie mam żadnych wątpliwości. Pierwsze 10 minut w naszym wykonaniu wyglądało zadowalająco. Mamy swoje założenia, piłkarze wiedzą, jak mają grać, ale koniec końców to oni decydują, jakie decyzje podejmą na boisku. Jeśli chodzi o zaangażowanie i ambicje, nie mam nic do zarzucenia. Bardziej mam co do kwestii technicznych. Jednak to nie nastawienie było powodem braku wielu klarownych sytuacji z naszej strony.
O JAKOŚCI NA ŁAWCE I ZMIANACH:
Dokonaliśmy dwóch zmian w przerwie. Wraz z wejściem Mokrzyckiego chcieliśmy rozruszać środek pola. Marc Llinares z kolei sprawiał sporo pozytywnego zamieszania na połowie przeciwnika. Myślałem o kolejnych zmianach, ale na ławce mieliśmy dwóch młodzieżowców. Na tym stadionie, przy takim wyniku, byłoby to dość ryzykowne posunięcie.
O DEBIUCIE BA:
Lamine Ba był naszym celem już w ubiegłym roku. W jego przypadku można powiedzieć, że lepiej późno niż wcale. Znam go i wiem, że jego obecność wniesie więcej spokoju w naszych szeregach obronnych. Ale również linii pomocy. Czuję, że będzie on pozytywnie wpływał również na innych zawodników.
O OCENIE DUETU WARCHOŁ-BANASZAK I DECYZJI O POSADZENIU MARJANACA NA ŁAWCE:
Postawiłem na Warchoła, bo jest napastnikiem. Luka Marjanac nim nie jest, podobnie jak Wiktor Niewiarowski. Chciałem dziś rozpocząć dwoma nominalnymi napastnikami. Warchoł i Banaszak znają się bardzo dobrze, więc nie było to dla nich żadną niespodzianką. Być może była to za to niespodzianka dla Ruchu Chorzów.
źródło: slaskwroclaw.pl
Więcej artykułów o piłkarskim Śląsku Wrocław znajdziesz w dedykowanej zakładce klubu: zobacz tutaj.







