fbpx

Trener Vitezslav Lavićka po meczu z Koroną

Na konferencji prasowej po wygranym przez Śląsk spotkaniu z Koroną Kielce (2:1) nie zabrakło szkoleniowca gospodarzy Vitezslava Lavićki. Zobaczcie, co czeski trener miał do powiedzenia.

Vitezslav Lavička: – Odetchnęliśmy z ulgą, bo końcówka nie była. To był trudny mecz, po derbach bardzo ważne było, żeby podnieść się mentalnie. Widziałem dużo serca i dużo energii wśród naszych piłkarzy, ale i sporo nerwowości. Strzeliliśmy gola przed przerwą, ale było jasne, że w drugiej połowie rywale będą walczyć o odrobienie strat. Początek drugiej połowy nie był tak aktywny jak wcześniej. Nasz błąd spowodował, że Korona wyrównała. W chłopaków wstąpiła nowa energia. Popełnialiśmy błędy, ale była w nas duża chęć do zdobycia bramki, która ostatecznie przyniosła skutek. 

– Chcę podziękować i oddać szacunek naszym kibicom. Wiem, że to nie jest łatwo, w środku tygodnia, o tej godzinie i w tej sytuacji, która teraz panuje w Europie i na świecie. Dali nam dużo energii i pomogli w zwycięstwie w końcówce meczu. 

– Mark Tamas zagrał dziś pierwszy raz i według mnie pokazał się z dobrej strony. Jasne, że na początku był pewien dyskomfort, ale pokazał, że ma jakość i może pomóc drużynie. Jestem zadowolony z jego współpracy z Puerto. Chcieliśmy dać na tę pozycję lewonożnego piłkarza i dobrze się to sprawdziło. 

– Mamy w sobie refleksje, że z Zagłębiem nie zrobiliśmy dobrej roboty. To było dla nas duże wyzwanie, któremu nie podołaliśmy. Dobrze, że tak szybko przyszedł następny mecz, drużyna odpowiednio zareagowała. Każdy zawodnik dał z siebie maksimum, zostawił serce na boisku, by dziś odnieść zwycięstwo. To bardzo pozytywny sygnał. 

– Mączyński to nasz kapitan lider drużyny i ważna postać na boisku oraz poza nim. Nie czuł się dziś jednak komfortowo na boisku, w przerwie rozmawialiśmy i zdecydowaliśmy, że w drugiej połowie zrobimy zmianę. Ale nie chodzi o kolano, które miał wcześniej kontuzjowane. 

– Przed przerwą byliśmy dobrze zorganizowani w defensywie, ale szwankowało przejście do ataku. Było wiele niedokładności, strat, za mało aktywności z przodu. 

– Robert Pich chciał pokazać, że jest ważnym ogniwem w drużynie również wchodząc z ławki. Walczył o każdą piłkę, było widać duże zaangażowanie. Rozmawiałem z całą drużyną przed meczem, przedstawiłem im pierwszy skład. Indywidualnie rozmawiałem także z Pichem i Diego Żivuliciem. Obaj wiedzieli, dlaczego podjąłem taką decyzję i byli gotowi na rozpoczęcie meczu na ławce i pomoc zespołowi w ten sposób.

– Filip Marković powinien zachować się lepiej w swojej sytuacji sam na sam. Od początku spotkania chcieliśmy wykorzystać jego dobrą energię, którą miał w sobie po powrocie na boisku i zdobytej bramce w derbach. Dużo walczył w trakcie meczu, ale oczekuję od niego i innych ofensywnych zawodników więcej aktywności niż to, co pokazali w pierwszej połowie. Gdyby dziś zdobył bramkę, w sytuacji sam na sam, byłby bohaterem. Mimo tego mam szacunek do tego, jak się zaprezentował. Wierzę, że następnym razem umieści piłkę w siatce. 

– Najważniejsze jest to, że nasi napastnicy rywalizują o miejsce na pozycji numer 9. Cieszy mnie ten fakt, a jeśli któryś z zawodników wchodzi z ławki i robi to, co Erik, to bardzo duży bonus dla całej drużyny. Erik po zdobyciu bramki rósł mentalnie, dobrze utrzymywał się przy piłce, a jego gol był niezwykle ważny dla drużyny. 

– Jeśli chodzi o Matusa, to jest prawdą, że popełnił błąd. Pamiętajmy jednak, że na przestrzeni całego sezonu prezentuje się bardzo dobrze. Niejednokrotnie bronił świetnie i zachowywaliśmy punkty dzięki jego interwencjom. Nie analizowałem jeszcze dokładnie powtórki straconej bramki, ale ważna jest reakcja całej drużyny po tym. Walką i energią zdobyliśmy zwycięską bramkę i trzy punkty. 

– Każdy trening to dla młodzieżowców duże doświadczenie. Dziś przygotowany do zmiany był Piotr Samiec-Talar, ale po strzelonym golu taktycznie zdecydowaliśmy się wpuścić na boisko Diego Żivulicia.  Młodzi muszą pracować, tak jak do tej pory, a na pewno dostaną swoją szansę. Naszym celem jest górna ósemka. Dzisiaj zrobiliśmy kolejny krok w tę stronę, ale to wciąż nic pewnego. Jeżeli uda nam się osiągnąć to, co zaplanowaliśmy, być może pojawi się też większe przestrzeń na minuty dla naszych młodzieżowców.

O autorze