Na koniec wyjazdowego maratonu Śląsk Wrocław zmierzy się w Krakowie z Wisłą. Na pytania dziennikarzy przed tym starciem, które odbędzie się w niedzielę 24 sierpnia o 14:30, odpowiedział trener Ante Simundza.

O ATMOSFERZE WOKÓŁ KLUBU:
Czuję spokój. Atmosfera jest dobra. Cieszę się też, że piłkarze, którzy wcześniej byli kontuzjowani, pokazują się na boisku z dobrej strony. Ten spokój wokół drużyny nie wynika jednak z rozluźnienia po zwycięstwie. W zespole panuje skupienie, cały czas pracujemy i jesteśmy zmotywowani. Ostatnie wyjazdowe zwycięstwo dodało nam pewności siebie.
O STYLU GRY ŚLĄSKA W GŁOGOWIE:
Chcemy grać w piłkę, a punkty są ważne. Po meczu ze Stalą Rzeszów powiedziałem, że przepraszam kibiców za wynik, ale nie to jak prezentowaliśmy się na boisku. Teraz sytuacja jest inna, bo wygraliśmy spotkanie. Jeśli bramkarz Chrobrego nie prezentowałby się tak dobrze, to wynik byłby prawdopodobnie jeszcze wyższy.
O TYM, CZY ŚLĄSK JUŻ POZNAŁ PIERWSZĄ LIGĘ:
Sześć meczów to wystarczająca liczba, żeby zrozumieć, na czym polega gra w na tym poziomie rozgrywkowym. Musimy patrzeć na siebie i myśleć, jak stawać się lepszym. Piłkarze, którzy przyszli do nas jako ostatni, z dnia na dzień coraz lepiej rozumieją, jak chcemy grać. To bardzo ważne.
O WIŚLE KRAKÓW:
Mamy szacunek do każdej z drużyn. Wisła jest jednym z głównych kandydatów do awansu do Ekstraklasy, tak samo jak my. To duży klub. Jedziemy tam skoncentrowani i z własnymi pomysłami. Ale czy się boimy? Absolutnie nie. Rzeczywiście Wisła strzela dużo goli, ale również je traci. Są bardzo skuteczni w ofensywnie, ale każda drużyna ma swoje dobre i złe strony. My będziemy starali się pokazać nasze zalety i uwydatnić wady przeciwników. Nie wiem, czy Wisła przerasta pierwszą ligę, ale nie znam drużyny, która na tym etapie sezonu miałaby zagwarantowane pierwsze miejsce na koniec. Wiele rzeczy może się jeszcze zmienić. Pamiętajmy, że okno transferowe wciąż jest otwarte. Przed nami wszystkimi jeszcze wiele meczów i wiele punktów do zdobycia. Wisła musi mieć duże pokłady pewności siebie, patrząc na to, jakie wyniki odnosi. Musimy być na to gotowi.
O SERAFINIE SZOCIE:
Po każdym meczu rozmawiamy z wszystkim zawodnikami, robimy analizy. Serafin ma tylko jeden problem: chce pomóc wszystkim innym zawodnikom i czasem przez to zapomina o swoich zadaniach. Chce pomóc innym, kogoś pokryć, załatać dziurę i przez to jest bardziej narażony na popełnienie błędu.
O KARZE DLA PRZEMYSŁAWA BANASZAKA:
Takie są zasady. W Głogowie w podobnej sytuacji był Mariusz Malec – jedyna różnica była taka, że nie przewrócił się. Zasady są jednak zasadami i musimy je respektować. Jednak dobrze byłoby być człowiekiem – po sprawdzeniu sytuacji z Banaszakiem przeciwnik mógł kontynuować grę.
O YEHORZE MATSENCE:
Jeśli chodzi o Yehora Matsenkę – wiem, że możliwe było jego wypożyczenie i pojechał nawet negocjować umowę, ale przed konferencją rozmawiałem z dyrektorem sportowym i powiedział mi, że na ten moment Yehor wraca do Wrocławia.







