fbpx

Trener Lavićka przed meczem z Rakowem [WIDEO]

Na konferencji poświęconej piątkowemu spotkaniu z Rakowem Częstochowa oczywiście nie zabrakło szkoleniowca Śląska Wrocław. Zobaczcie, co do powiedzenia miał trener Vitezslav Lavićka.

Vitezslav Lavička: – Moje odczucie jest takie, jakby to był pierwszy mecz w sezonie. Przerwa była długa i wszyscy cieszymy się z powrotu do gry. Zawodnicy, trenerzy i mam nadzieję, że kibice również są zadowoleni z nadchodzących meczów. Fani nie mogą być z nami na stadionie, ale liczę, że będą oglądać i wspierać nas sprzed telewizorów.

– Przerwa była długa i to nie było łatwe dla nikogo z nas. Pozytywne jest to, że ci, którzy mieli kontuzje – Broź, Łyszczarz – są z powrotem w treningu. Nie pracują na sto procent, ale jest duży progres i to pozytywne. U Wojtka Golli jest tak, że ma zaplanowany trening z fizjoterapeutą i rehabilitację, tak samo Mateusz Radecki.

– Robiliśmy testy kontrolne po przerwie spowodowanej koronawirusem i fizycznie nie była to jakaś duża różnica w porównaniu do wyników wydolnościowych przed przerwą. Inna rzecz jednak to bieganie w parku albo w domu, a inna to wysiłek z piłką. Staraliśmy się wykorzystać w treningu wszystkie piłkarskie elementy, by zawodnicy krok po kroku wrócili do piłkarskiej kondycji. 

– Przygotowania są podobne jak przed przerwą, ale nie było możliwe zrobić odnowy tu na Oporowskiej. Bardzo koncentrowaliśmy się więc na każdym detalu w treningu, na rozgrzewce, stretchingu. Dawaliśmy piłkarzom dodatkowe zalecenia co do stretchingu, diety, snu. Te wszystkie rzeczy mają wpływ na przygotowanie i mogą pomóc unikać kontuzji. 

– Wydaje mi się, że praca treningowa podczas przygotowań do powrotu ligi była dość podobna we wszystkich drużynach. Robiliśmy swoje i krok po kroku wracaliśmy do normalnych treningów. Najważniejsze było wykonywać piłkarskie ćwiczenia, techniczne oraz taktyczne, gdy mogliśmy już pracować całą drużyną. Należało skoordynować całą tę robotę, by dobrze przygotować się do meczów ligowych. 

– Powiem tak – wszyscy już mnie znają i wiedzą, że do każdego przeciwnika podchodzę z szacunkiem. Wiemy, o co gramy. Dla obu drużyn to będzie ważny mecz. Nasz cel jest taki sam jak Rakowa w tej chwili – zapewnić sobie miejsce w ósemce. Oni walczą o to miejsce, my tam jesteśmy, mamy niedużą stratę do zespołów  będących wyżej w tabeli, ale i za nami jest wiele drużyn z podobnym dorobkiem punktowym i musimy sobie najpierw zapewnić grę w grupie mistrzowskiej. Z tego względu to może być bardzo ciekawy mecz. Mam dobre odczucia z tego jak piłkarze pracują, jak są zaangażowani i skoncentrowani na piątkowym spotkaniu. 

– Powrót Łukasza Brozia to był pozytywny impuls dla drużyny. Po poważnej kontuzji mocno pracował i teraz jest z powrotem z zespołem, krok po kroku wraca do piłkarskich zajęć. Nie jest możliwe, by w pierwszych meczach pojawił się na boisku, ale jeżeli nadal będzie robił takie postępy jest realna szansa, że w tym sezonie będzie jeszcze do naszej dyspozycji. Na razie jednak na to za szybko. 

– Miałem indywidualne rozmowy również z tymi zawodnikami, którym kończą się kontrakty. Rozmawiali również z zarządem, z dyrektorem sportowym. Są zaangażowani i chcą dać z siebie wszystko, byśmy jako drużyna ugrali jak najwięcej w tym sezonie. 

– I ja, i każdy w Śląsku – w ogóle każdy rozsądny człowiek – uważamy, że na pierwszym miejscu zawsze jest zdrowie. Jeżeli więc sytuacja z epidemią będzie umożliwiać rywalizację, to jak najbardziej jestem za tym, by dokończyć go tak, jak jest zaplanowany. 

– Słyszałem możliwościach przeprowadzania pięciu zmian w meczach. Oglądałem pierwsze mecze w lidze czeskiej po powrocie, tam taka możliwość jest, ale nie wszystkie drużyny ją wykorzystały. Tu w Polsce tego nie ma i oczywiście to respektuję. Jeśli pojawi się opcja większej liczby zmian to dostosujemy się do tego, ale cały czas funkcjonujemy w systemie z trzema zmianami i szanujemy tę decyzję.

– Starałem się jak najlepiej wykorzystać tę przerwę. Na złapanie nowej energii do pracy, na analizę przeciwników, przyglądanie się zawodnikom, którzy ew. mogą wzmocnić nas w nowym sezonie.  Pierwsze tygodnie przerwy, bez treningów i meczów, były bardzo trudne. Nie tylko dla mnie, sądzę, że dla wszystkich. Ja, trener Svoboda i kilku obcokrajowców zostaliśmy właściwie sami. Wykorzystywaliśmy jednak telefon i Internet, by rozmawiać ze sztabem, z zarządem, dyrektorem sportowym czy zawodnikami. Kontakt był zachowany. Oczywiście szczególnie trudne dla mnie było to, że nie mogłem się spotkać z rodziną. Na szczęście dzięki technicznym możliwościom mogliśmy rozmawiać, zobaczyć się przez Internet, co pomagało.

źródło: materiały prasowe

O autorze