fbpx

Śląsk zdobywa punkt w doliczonym czasie gry!

Po zimowej przerwie powróciła polska Ekstraklasa. Na początek Śląsk Wrocław podejmował u siebie gdańską Lechię. Emocji nie brakowało, a najważniejszy dla gospodarzy gol padł już w doliczonym czasie meczu!

Pierwsza połowa

Mecz rozpoczął się od ataków Śląska. Pierwszą groźną sytuację miał Robert Pich, jednak po jego strzale piłka minęła bramkę strzeżoną przez Kuciaka. Niestety dla gospodarzy, odpowiedź Lechii była natychmiastowa. Conrado przeprowadził akcję prawą stroną, dośrodkował na głowę Flavio Paixao, który bezlitośnie wpakował piłkę do bramki. Śląsk od 6. minuty przegrywał 0:1. Gospodarze od razu rzucili się do odrabiania strat. Po groźnym dośrodkowaniu Michała Chrapka piłka trafiła na głowę Mączyńskiego, jednak jego strzał był minimalnie niecelny. Pierwsze 10 minut zwiastowało bardzo dobre spotkanie.

Odkąd Śląsk stracił bramkę, Lechia nie dochodziła do głosu. Wrocławianie cały czas starali się znaleźć sposób na pokonanie Kuciaka. Kilka razy z dystansu próbował Jakub Łabojko. W 20. minucie przed kolejną szansą stanął Krzysztof Mączyński. Groźny kontratak, podanie od Roberta Picha z lewej strony, niestety strzał kapitana Wojskowych został zablokowany. Po pierwszych 20 minutach we Wrocławiu wciąż na prowadzeniu była Lechia.

W 22. minucie świetny balans ciała w wykonaniu Przemysława Płachety i strzał, który niemal z linii bramkowej wybił obrońca gości. Śląsk cały czas napierał. Mieliśmy kilka rzutów rożnych z prawej strony, akcje skrzydłami. Przed dobrą szansą w 26. minucie stanął Eric Exposito. Wypracował sobie nieco miejsca w polu karnym, niestety jego strzał powędrował obok bramki. Wojskowi uporczywie szukali bramki. Piłkarze WKS-u zdecydowanie przeważali, jeśli chodzi o posiadanie piłki. Momentami starali się grać atakiem pozycyjnym, co nie jest częstym obrazkiem podczas meczów Śląska.

Ostatnie 15 minut pierwszej połowy to okres, w którym pojawiło się troszkę chaosu. Kilka niepotrzebnych błędów ze strony gospodarzy mogło skończyć się bramką dla Lechii. Na szczęście dla Śląska gdańszczanie nie wykorzystali swoich okazji. Kilka groźnych piłek ze strony Dino Stigleca w pole karne także nie przyniosło wymiernego efektu. Na sam koniec pierwszej połowy doszło do sporego zamieszania pod bramką gospodarzy. Na piątym metrze piłka zagotowała się miedzy zawodnikami, lecz nie znalazła drogi do bramki Śląska. Po pierwszej połowie Śląsk przegrywał u siebie z Lechią 0:1.

Druga połowa

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gości. Na listę strzelców ponownie wpisał się Paixao. Początek drugiej odsłony okazał się koszmarny dla Śląska.W 55. minucie do głosu doszli gospodarze. Z głębi pola ruszył z piłką Exposito. Po akcji kombinacyjnej dostał piłkę przed pole karne, jednak nie zdołał jej opanować i oddał niechlujny strzał, który został zablokowany. W 57. minucie boisko opuścił Exposito. W jego miejsce pojawił się, debiutujący Filip Raicević. Po pierwszym kwadransie drugiej połowy Śląsk nadal przegrywał 0:2.

Od 60. minuty mecz wydawał się nijaki. Jedni, jak i drudzy nie stworzyli większych szans. Dopiero w 67. minucie groźny strzał główką na rzut rożny sparował Dusan Kuciak. 2 minuty później w polu karnym gości faulowany był Michał Chrapek. I… doszło do przełomu – rzut karny na bramkę zamienił kapitan gospodarzy Krzysztof Mączyński. Śląsk Wrocław wówczas złapał kontakt z przeciwnikiem. W 70. minucie boisko opuścił Robert Pich, a w jego miejsce pojawił się Damian Gąska.

Po strzelonej bramce gospodarze dostali wiatru w żagle. W 74. minucie świetną kombinacyjną akcja popisali się Chrapek i Raicević, po której piłka trafiła do Płachety, lecz jego dośrodkowanie okazało się niecelne. Gra wrocławian zrobiła się bardziej intensywna. Dobrze prezentował się debiutujący Raicević, tak samo jak Przemysław Płacheta, który wydawał się nie tracić sił. W 80. minucie obserwowaliśmy kolejnąkombinacyjną akcję Wojskowych. W pole karne wbiegł wówczas Gąska, ale jego szarża została powstrzymana. Na ostatnie 8 minut na boisku pojawił się Przemysław Bergiel w miejsce Lubambo Musondy.

Końcówka meczu obfitowała w duża liczbę błędów i kilka niecelnych strzałów z dystansu w wykonaniu piłkarzy Lechii. Na szczęście jednak, w 90. minucie to Śląsk Wrocław zadał decydujący cios i doprowadził do wyrównania. Raicević zgrał do Michała Chrapka, a ten atomowym uderzeniem z pierwszej piłki wpakował futbolówkę do bramki, ustalając tym samym wynik meczu.

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 2:2.

Śląsk Wrocław: 1. Matus Putnocky, 18. Lubambo Musonda (83’Przemysław Bargiel), 23. Diego Zivulic, 5. Israel Puerto, 4. Dino Stiglec, 21. Jakub Łabojko, 29. Krzysztof Mączyński (K), 8.Przemysław Płacheta, 6. Michał Chrapek, 7. Robert Pich(70′ Damian Gąska), 9. Erik Exposito ( 57′ Raicević)

Lechia Gdańsk: 12. Dusan Kuciak, 77. Rafał Kobryń, 2. Michał Nalepa, 23. Mario Maloca, 22. Filip Mladenovic, 2. Kristers Tobers, 7. Maciej Gajos, 36. Tomasz Makowski, 11. Jaroslav Mihalik (88′ Żuk), 20. Conrado, 28 Flavio Paixao (K)

Bramki : 6′ Flavio Paixao (Conrado), 46′ Flavio Paixao (Mladenovic),70′ Krzysztof Mączyński (rzut karny), 93′ Michał Chrapek.

Żółte kartki : 11′ R. Kobryń, 24′ T.Makowski, 42′ L. Musonda, 53′ Israel Puerto

O autorze