fbpx

Śląsk po raz drugi demoluje Czarnych!

Co za seria w wykonaniu Trójkolorowych! WKS Śląsk Wrocław po raz drugi pokonał na wyjeździe Grupa Sierleccy Czarni Słupsk i jest o jedną wygraną od awansu do finału Energa Basket Ligi. W czwartkowy wieczór podopieczni Andreja Urlepa rozegrali niemal perfekcyjne spotkanie i wygrali w Hali Gryfia 91:66. Trzeci mecz już w niedzielę o 20:30 we Wrocławiu!

Do spotkania numer dwa Wojskowi przystąpili z identyczną meczową dwunastką oraz wyjściową piątką, co dwa dni wcześniej. Na parkiet od pierwszej minuty wyszli więc Travis Trice, Łukasz Kolenda, Ivan Ramljak, Kerem Kanter i Martins Meiers.

Śląsk bardzo dobrze rozpoczął spotkanie. Wrocławianie kontrolowali wydarzenia na parkiecie i od pierwszych sekund budowali swoją przewagę. Po dwa oczka zdobyli Meiers, Trice i Ramljak; tym samym goście szybko wyszli na prowadzenie 6:0. Niemoc gospodarzy przerwał w końcu Marek Klassen, ale zaraz dwukrotnie trafił świetny Meiers i było już 10:2. Czarni próbowali się odgryzać, ale ich krótki okres lepszej gry przerwał – trafiając za trzy – Łukasz Kolenda.

W końcu jednak dzięki punktom Dawida Słupińskiego słupszczanie zbliżyli się na trzy oczka. Zespół Andreja Urlepa zareagował jednak w najlepszy możliwy sposób. Wszystko zaczęło się od Ramljaka, który pewnie wykonał trzy rzuty wolne. Potem Kanter w krótkim odstępie czasu dołożył jeszcze 4 oczka i prowadziliśmy 10 punktami. W dodatku wrocławianie zdawali się być nienasyceni, a nieskuteczni Czarni pozwalali brać garściami. W efekcie już po pierwszej ćwiartce było 28:12 dla Śląska!

W pierwszej akcji drugiej kwarty zza łuku celnie rzucił Kolenda i różnica wynosiła już prawie 20 oczek. Potem świetnie pod koszem utrzymał się przy piłce Dziewa i zagrał do Szymona Tomczaka, który lay-upem zakończył akcję. Mało? Chwilę później pod kosz w swoim stylu wbiegł Ramljak i zapakował z góry. WKS grał jak z nut, a Czarni nie potrafili im w tym przeszkodzić. Gospodarze regularnie przegrywali pojedynki z wysokimi zawodnikami gości. Po trójce Dziewy Śląsk prowadził już 40:18!

Czarni próbowali odrabiać straty, ale punkty zdobywali głównie z rzutów wolnych. Tymczasem Wojskowi nie zwalniali tempa i wsadem popisał się Jan Wójcik. Młody skrzydłowy dołożył jeszcze dwa punkty celnym rzutem z półdystansu. Z kolei Czarni swoich szans szukali za łukiem i w końcu dopięli swego. Za trzy trafił Klassen zmniejszając prowadzenie WKS-u do 19 punktów. Podopieczni Mantasa Cesnauskisa złapali wtedy trochę wiatru w żagle, ale ostatnie słowo należało do Śląska. Za trzy trafił Kanter, a buzzer-beaterem z półdystansu popisał się Kodi Justice i na przerwę schodziliśmy prowadząc aż 59:34.

Wynik drugiej połowy otworzył Ramljak, który trafił zza łuku. Zaraz potem gospodarze odpowiedzieli na to lay-upem Anthony’ego Lewisa i trójką Billy’ego Garetta. Wrocławianie mieli przez chwilę problemy ze skutecznością, ale rywale również zaczęli się mylić. Impas w końcu przerwał Kanter, który trafił rzut wolny. W kolejnej akcji Travis Trice obsłużył świetnym podaniem Ramljaka i Chorwat oczywiście nie pomylił się spod kosza.

Minuty upływały, a Trójkolorowi wciąż utrzymywali wysoką przewagę. Słupszczanie starali się, walczyli, ale byli wręcz porażająco nieskuteczni. Tymczasem Meiers celnie rzucił z półdystansu i prowadziliśmy już 67:41. Przez pierwsze trzy kwarty to głównie wysocy zdobywali punkty dla WKS-u. Szczególnie dobre zawody grali Kanter, Ramljak i Meiers. W dużej mierze dzięki punktom tego ostatniego pod koniec kwarty zwiększyliśmy różnicę do ponad 30 oczek i przed decydującą ćwiartką prowadziliśmy 77:46.

Od początku ostatnich 10 minut było wiadomo, że mecz jest już rozstrzygnięty. Gospodarze mieli jednak jeszcze coś do udowodnienia i szybko odrobili pięć oczek, na co trener Urlep zareagował przerwą na żądanie. Niewiele to jednak pomogło, bo Czarni mieli swój najlepszy moment w tym spotkaniu. Trzy punkty zdobył Justice, oczko z linii rzutów wolnych dołożył Wójcik, ale to gospodarze przejęli inicjatywę. W dodatku za przekroczony limit fauli z boiska musiał zejść Olek Dziewa i prowadziliśmy już „tylko” 81:58.

Wciąż to 17-krotni mistrzowie Polski wysoko prowadzili, ale przewaga cały czas topniała. Na szczęście ważne punkty zdobył po raz kolejny Wójcik, który rozgrywał dzisiaj prawdopodobnie swój jeden z lepszych w tym sezonie meczów na poziomie PLK. Sytuacja została jednak w pełni opanowana dopiero po tym, jak na parkiet wrócił Kanter. W ostatnich dwóch minutach grali już jednak głównie Polacy, m. in. Michał Gabiński oraz Kacper Gordon. Młody rozgrywający Śląska popisał się nawet celnym floaterem i były to ostatnie punkty w tym spotkaniu. Ostatecznie Wojskowi w pełni zasłużenie zwyciężyli 91:66 i wyszli na prowadzenie 2-0 w serii!

Dominacja w każdym aspekcie – tak w skrócie można podsumować czwartkowy mecz w osłupiałej Hali Gryfia. Wygrana zbiórka, o 26% lepsza skuteczność z gry i 12 rozdanych asyst więcej – to był po prostu koncertowy występ WKS-u. Oczka na swoim koncie zapisało aż dziewięciu Trójkolorowych, a dwucyfrową zdobycz zanotowali Kerem Kanter (18), Kodi Justice (15), Ivan Ramljak (14) i Martins Meiers (12).

– Weszliśmy w mecz bardzo skoncentrowani i zagraliśmy po prostu rewelacyjną pierwszą kwartę, która ustawiła cały mecz. Muszę pogratulować moim zawodnikom, którzy grali zespołowo i dzielili się piłką w ataku, co pokazuje 30 asyst. W obronie pomagaliśmy sobie nawzajem i powstrzymaliśmy najważniejszych zawodników Czarnych. Jesteśmy bardzo zadowoleni po dwóch zwycięstwach na wyjeździe, ale musimy wygrać jeszcze jeden mecz, by być w finale, co jest naszym celem – mówił na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Śląska, Andrej Urlep.

Tak jak powiedział trener, do finału już tylko jeden krok. Wierzymy, że wykonamy go wspólnie przy wypełnionej po brzegi Hali Orbita. Obecnie wszystkie bilety są wyprzedane, ale w sobotę uruchomimy dodatkową pulę wejściówek dla fanów WKS-u. Obserwujcie nasze media, by być na bieżąco! Widzimy się w niedzielę o 20:30! Hej Śląsk!