fbpx

Śląsk minimalnie gorszy od Arki Gdynia

Koszykarze WKS Śląska Wrocław po zaciętym pojedynku przegrali z Asseco Arką Gdynia 83:85. Trzeba jednak zaznaczyć, że losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego!

Sobotni pojedynek Śląska Wrocław z Asseco Arką Gdynia od celnego trafienia rozpoczęli gospodarze, którzy po trójce Josepha wyszli na 3-punktowe prowadzenie. Niestety, w kolejnych minutach to goście zaczęli dochodzić do głosu i rozpoczęli kilkuminutowy okres dominacji. W konsekwencji nie tylko odrobili straty, ale także na dwie minuty do końca pierwszej części wyszli na 12-puntkowe prowadzenie. Kiedy wydawało się, że wrocławianie sromotnie przegrają pierwszą kwartę, wówczas dał znać o sobie Joseph dwukrotnie trafiając z dystansu, a kolejne dwa punkty zanotował Michał Gabiński. Ostatecznie, po zaciętej końcówce pierwszej kwarty wrocławianie zminimalizowali straty do zaledwie pięciu oczek.

Podopieczni Andrzeja Adamka swoją dobrą grę kontynuowali wraz z rozpoczęciem kolejnej odsłony. Co prawda, najpierw rzutem hakiem prowadzenie gdynian podwyższył Hrycaniuk, to jednak kolejne celne rzuty Wojciechowskiego, Łączyńskiego, Dorna i Dziewy wyprowadziły wrocławian na 5-punktowe prowadzenie (gdynianie pozostawali bez zdobyczy punktowej przez blisko 5 minut). Końcówka drugiej odsłony sobotniego spotkania była niezwykle zacięta, a emocji na pewno nie brakowało. Obie ekipy wymieniały się trafieniami kosz za kosz, co po pierwszych 20 minutach zaowocowało na tablicy wyników zaledwie 1-punktową stratą gospodarzy (w ostatniej akcji pierwszej połowy na 6 sekund do końca Śląsk przechwycił piłkę i po pięknej kontrze celnym trafieniem popisał się Mathieu Wojciechowski). Po dwóch kwartach najskuteczniejszymi zawodnikami Trójkolorowych byli Joseph (11 punktów), Wojciechowski (10) oraz Łączyński (10).

Niesamowita druga połowa i zacięta końcówka

Trzecią kwartę ponownie lepiej rozpoczęli wrocławianie. Po celnych rzutach Wojciechowskiego i Josepha, który skrzętnie wykorzystał dwie kontry na niespełna 6 minut przed zakończeniem tej części meczu Wojskowi wyszli na 6-punkowe prowadzenie (56:50), a po celnej trójce Aleksandra Dziewy (wcześniej trafił Bostic) i trafieniu spod kosza, przewaga wzrosła do 9 oczek (61:52). Niestety, od tego momentu gospodarze zdecydowanie osiedli na laurach, co z minuty na minutę bardzo dobrze wykorzystywali goście, którzy nie tylko celnie rzucali, ale także bardzo solidnie prezentowali się w defensywie. Taki obrót rzeczy sprawił, że na niespełna dwie minuty przed zakończeniem tego pojedynku ponownie mieliśmy remis 61:61, a po celnych rzutach osobistych Wyki, gdynianie wyszli na 2-punktowe prowadzenie. Na szczęście, po dwóch kolejnych celnych trójkach Wojciechowskiego i lay-upie Custer, ponownie na prowadzenie wyszli gospodarze, tym razem 3 punktami.

Czwarta kwarta to prawdziwa wymiana ciosów, a koszykarze obu ekip zapewnili kibicom zgromadzonym w hali Orbita prawdziwy dreszczyk emocji. Na 6 minut przed końcem na 2-punktowe prowadzenie wyszli gdynianie i wówczas przez dłuższy czas nie pozwolili miejscowym doprowadzić do remisu. Uczynił to dopiero 3 minuty przed zakończeniem starcia Mathieu Wojciechowski, celnym rzutem za trzy punkty. Kiedy wydawało się, że to będzie przełomowy moment i wrocławianie ruszą po kolejne zwycięstwo w rozgrywkach Energa Basket Ligi, gdynianie popisali się dwoma celnymi trafieniami i wychodząc na 4-punktowe prowadzenie, uspokoili zapał miejscowych. Na tym jednak nie koniec emocji w hali Orbita! Na niespełna 7 sekund do końca Trójkolorowi zdołali doprowadzić do remisu, jednak na 0.6 sekundy do końca Upson wsadem ustalił wynik meczu.

Ostatecznie wrocławianie po niezwykle zaciętym pojedynku, przegrali z Asseco Arką Gdynia 83:85, ponosząc trzecią porażkę w obecnym sezonie Energa Basket Ligi.

WKS Śląsk Wrocław – Asseco Arka Gdynia 83:85 (22:27, 23:19, 24:20, 14:19)

Śląsk: Wojciechowski 27, Łączyński 16, Joseph 15, Dziewa 8, Gabiński 8, Dorn 7, Custer 2

Arka: Bostic 33, Upson 12, Hammonds 12, Wołoszyn 8, Szubarga 5, Hrycaniuk 4, Moore 4, Kamiński 3, Emelogu 2, Wyka 2

Pełne statystyki można znaleźć TUTAJ.

O autorze