fbpx

Śląsk awansuje (?), Sandecja zeszła do szatni

Mecz Sandecji Nowy Sącz ze Śląskiem Wrocław w ramach 1/8 finału Pucharu Polski zakończył się wynikiem 2:2 po dogrywce. Serię rzutów karnych przerwano przy stanie 2:1 dla Śląska z powodu zejścia z boiska piłkarzy gospodarzy. Powodem zejścia do szatni miejscowych były – wskazywane przez nich – okrzyki rasistowskie, który rzekomo miały paść z trybuny, na której zasiadali fani gości.

Trener Ivan Djurdjević postanowił powrócić do starych schematów i zespół od pierwszej minuty wybiegł w ustawieniu z czterema obrońcami. W miejsce zawieszonego Łukasza Bejgera pojawił się Martin Konczkowski, Petra Schwarza zastąpił Michał Rzuchowski, a w ataku wybiegł Erik Exposito. 

Śląsk już od pierwszego gwizdka starał się zdominować swojego rywala. To jednak nie oznaczało, że WKS atakował bezmyślnie i  chaotycznie, a raczej cierpliwie wyczekiwał na ewentualne błędy Sandecji oraz spokojnie konstruował akcje. 

Zespół Sandecji nie zamierzał odpuszczać. Popularni „Sączersi” kilkukrotnie zbliżali się do bramki WKS-u za sprawą podań Elhadjiego Maissy Falla, lecz przy każdej z tych prób defensywa „Wojskowych” spisała się nienagannie. To jednak był ważny sygnał, że pierwszoligowiec tanio skóry nie sprzeda i nie można utracić czujności. 

W 21. minucie wrocławianie stanęli przed doskonałą szansą na otwarcie wyniku. Świetną podwójną akcję przeprowadzili Samiec-Talar z Rzuchowskim, po czym ten drugi dograł w pole karne do Yeboaha, ale Niemiec uderzył w poprzeczkę i na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis. Ale co się odwlecze, to nie uciecze! John Yeboah rozpoczął swój rajd w środku boiska, mijał zawodników Sandecji bez najmniejszych problemów, po czym Rzuchowski odegrał mu pietą, a skrzydłowy wkręcił bramkarza w murawę i w spektakularny sposób wyprowadził Śląsk na prowadzenie.

Mimo to wciąż trzeba było być niezwykle czujnym. Kilka minut później nowosądeczaninie wywalczyli korner, po którym refleks Rafała Leszczyńskiego przetestował Tomasz Boczek, ale bramkarz WKS-u popisał się robinsonadą wyjątkowej urody i dzięki temu wciąż mogliśmy cieszyć się z prowadzenia, które utrzymaliśmy do gwizdka kończącego pierwszą połowę. W 64. minucie Sandecja Nowy Sącz zdołała jednak przełamać wrocławską defensywę. Uderzona piłka wylądowała na słupku i chwilę później dopadł do niej Łukasz Kosakiewicz, który dokończył dzieła z najbliższej odległości. Po ponad godzinie gry w Niepołomicach mecz rozpoczął się od nowa. 

Tuż po strzelonej bramce „Duma Nowego Sącza” złapała wiatr w żagle i zaczęła grać bardzo odważnie, ale Śląsk skutecznie ufortyfikowany we własnym polu karnym radził sobie z każdym natarciem, szukając przy tym swojej szansy w szybkich atakach. Niemniej czas upływał, a bramek brakowało. Wszystko zapowiadało na dogrywkę i dodatkowe pół godziny walki o ćwierćfinał Pucharu Polski. Przepowiednia okazała się prawdziwa – czekała nas dogrywka.

Na pierwszą okazję w dogrywce czekaliśmy do setnej minuty. Caye Quintana sprytnie przedryblował rywala i znalazł się w świetnej sytuacji do strzelenia bramki, ale Hiszpan niestety nieczysto uderzył i wciąż mieliśmy remis. Pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia i z nadzieją oczekiwaliśmy na kolejny i ostatni kwadrans w tym spotkaniu.

W drugiej części spotkania arbiter wskazał na jedenasty metr, gdyż jeden z zawodników Sandecji zagrał ręką w polu karnym. Do futbolówki podbiegł Caye Quintana i strzelił bramkę, która mogła dać awans. Mogła, bo gospodarze w ostatniej akcji meczu doprowadzili do wyrównania i czekał nas konkurs rzutów karnych. Po zejściu piłkarzy Sandecji z boiska przy stanie 2:1 dla Śląska rzuty karne zostały przerwane. Powodem zejścia do szatni piłkarzy gospodarzy były – wskazywane przez nich – okrzyki rasistowskie, który rzekomo miały paść z trybuny, na której zasiadali fani gości.

O sprawie będziemy informować – czekamy na decyzje PZPN-u.

Sandecja Nowy Sącz – Śląsk Wrocław 2:2 (0:1)

Bramki: 
0:1: J. Yeboah 24′
1:1: Ł. Kosakiewcz 64′
2:1: C. Quintana 117′
2:2: Ł. Kosakiewicz 120′

Rzuty karne: Piter-Bucko – Łyszczarz, Schwarz

Sandecja: Putnocky – Nekić, Boczek (74′ Szufryn), Piter-Bućko, Iskra, Kosakiewcz, Maisa Fall, Lusiusz, Toporkiewicz (74′ Walski), Chmiel (74′ Gabrych), Wróbel (105′ Surzyn)

Śląsk: Leszczyński – Konczkowski, Verdasca, Gretarsson (107′ Jastrzemsbki), Garcia, Olsen, Rzuchowski (81′ Poprawa), Yeboah (91′ Łyszczarz), Nahuel (61′ Schwarz), Samiec-Talar, Exposito (81′ Quintana)

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Piekary Śląskie)

Żółte kartki: Chmiel, Maissa Fall, Nekić oraz Nahuel, Jastrzembski

O autorze