fbpx

Po drugie zwycięstwo na własnym parkiecie

Przed koszykarzami Śląska drugie spotkanie w Energa Basket Lidze rozgrywane przed własną publicznością. W niedzielę, o godzinie 12.30 wrocławianie w hali Orbita zmierzą się z ekipą King Szczecin.

17 Mistrzostw Polski, 14 Pucharów Polski i występy na arenie międzynarodowej – nic dziwnego, że powrót koszykarskiego Śląska na najwyższy poziom rozgrywek w kraju wzbudził tak wielkie emocje. Podopieczni Andrzeja Adamka udanie rozpoczęli sezon, grając we własnej hali, jednak później, w Dąbrowie Górniczej ulegli miejscowym i zanotowali pierwszą porażkę w sezonie. Niedzielne spotkanie ze szczecińską ekipą może jednak pomóc im wrócić na odpowiednią ścieżkę.

Po dwóch kolejkach Śląsk jest najskuteczniejszym zespołem całej Energa Basket Ligi, bo, jak łatwo policzyć, łącznie w obu meczach zdobył aż 205 punktów. Jednocześnie stracił 193, co niestety jest drugim najgorszym wynikiem spośród zespołów koszykarskiej ekstraklasy. To jednak tylko pokazuje, że kibice oglądający spotkania wrocławian, nie mogą narzekać na nudę.

I wszystko wskazuje na to, że nie inaczej będzie w najbliższą niedzielę. Obie drużyny powalczą o to, by zbliżyć się do czołówki, czyli pięciu drużyn, które po dwóch kolejkach mają komplet punktów. Zarówno Śląsk, jak i King mają aktualnie bilans 1-1.

– W pierwszych meczach uwierzyliśmy w kolektyw – mówi Mathieu Wojciechowski, jeden z liderów drużyny (śr. 14,5 pkt, 5,5 zb). – Nasza drużyna nie była sumą indywidualności, ale graliśmy wspólnie, uderzaliśmy w przeciwnika jak pięść. Nawet po stratach, czy pomyłkach, nie było wśród nas frustracji, ale reagowaliśmy pozytwnie. To jest bardzo ważne w kontekście przyszłości i całego sezonu – dodaje Wojciechowski.

Powrót Hamprey’a, kontuzja Kulona

Do drużyny Andrzeja Adamka nareszcie wróci Michael Humphrey, który wyleczył kontuzję i od tygodnia trenuje z drużyną. Z kolei z powodu urazu dłoni niestety zabraknie Norberta Kulona, który tym samym straci szansę na występ przeciwko swojej byłej drużynie.

W drużynie przyjezdnych trzeba będzie przede wszystkim uważać na dwóch Amerykanów Dustina Ware i Clevelanda Melvina. W meczach z Treflem Sopot i GTK Gliwice rzucili łącznie 76 punktów, a więc prawie połowę dorobku całej drużyny. Ich powstrzymanie może okazać się kluczem do niedzielnego zwycięstwa.

Jednak w pierwszym ligowym spotkaniu wrocławianie udowodnili, że przed własną publicznością czują się doskonale. Z kolei dla przyjezdnych będzie to trzeci kolejny mecz wyjazdowy. W tym sezonie na swoim terenie nie zagrali jeszcze ani razu, co z pewnością nie jest dla nich sprzyjającą okolicznością. I choć Śląsk jest w tym sezonie beniaminkiem, to w hali Orbita żaden ich rywal nie będzie mógł czuć się komfortowo. Nie inaczej powinno być w niedzielę.

Początek niedzielnego starcia Śląska Wrocław z Kingiem Szczecin o godzinie 12.30.


O autorze