fbpx

Po 5. miejsce na zakończenie rundy zasadniczej

Po emocjonującym starciu z MoraBanc Andorra koszykarzy Śląska czeka ostatni mecz fazy zasadniczej Energa Basket Ligi we Wrocławiu. W ramach 29. kolejki Trójkolorowi podejmą w Hali Orbita HydroTruck Radom. Początek spotkania w sobotę o 17:30; transmisja w Polsacie Sport Extra.  

Sytuacja HydroTrucku nie zmienia się praktycznie od początku sezonu, gdyż od wielu tygodni zespół okupuje jedną z dwóch ostatnich pozycji. W tym momencie zajmuje on przedostatnie miejsce, aczkolwiek zamykające tabelę GTK Gliwice legitymuje się dokładnie takim samym bilansem (5-23). W związku z tym wiemy już, że to właśnie te dwie drużyny do końca będą walczyły o utrzymanie. Mimo, że na razie to radomianie są wyżej w tabeli, to na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego w lepszej sytuacji są gliwiczanie. Z uwagi na fakt, iż GTK wygrało oba bezpośrednie starcia z HydroTruckiem, przy równej ilości punktów na koniec sezonu, to radomianie spadną do Suzuki 1. Ligi. Najbliższe dwa spotkania będą więc niezwykle ważne dla obu drużyn.

Początek sezonu nie zwiastował jednak jeszcze aż takich problemów zespołu z Radomia, wszak po siedmiu meczach mieli już trzy wygrane na koncie. Oznacza to jednak, iż od połowy października zespół wygrał zaledwie dwa spotkania. Jeszcze w listopadzie dość zaskakująco pokonał on mistrza Polski Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski 83:78, jednak na kolejne zwycięstwo radomianie musieli czekać bardzo długo. Po 14 (!) porażkach z rzędu HydroTruck w zeszłą środę pokonał Twarde Pierniki Toruń 72:59. Dzięki tej wygranej zespół na moment uciekł rywalowi w walce o utrzymanie, jednak w poniedziałek również GTK odniosło zwycięstwo po długiej przerwie. Z kolei radomianie w ostatniej kolejce zdecydowanie ulegli Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz 68:85 i tym samym w tabeli znów mamy status quo.

W HydroTrucku doszło w tym sezonie już do wielu roszad. Ciekawie było chociażby z pozycją trenera, wszak w przeciągu paru miesięcy doszło na tym stanowisku już do dwóch zmian. Rozgrywki z zespołem rozpoczął Marek Popiołek, ale po coraz słabszych wynikach został on w listopadzie zmieniony przez Mihailo Uvalina. Serb jednak również nie zagrzał miejsca zbyt długo, ponieważ w połowie lutego zastąpił go Robert Witka, były zawodnik i trener HydroTrucku. Co ciekawe Witka sezon rozpoczynał w GTK Gliwice, więc można powiedzieć, że trener z pewnością przyczyni się do spadku którejś ze swoich ekip. Poza zmianami w sztabie trenerskim nie obyło się również bez roszad wśród zawodników.

Najgłośniej było z pewnością wokół A.J. Englisha, który na początku sezonu był najlepszym graczem radomskiego zespołu. Następnie na linii zawodnik-klub nie działo się jednak najlepiej, przez co Amerykanin nie raz był bliski opuszczenia drużyny. Po kilku perturbacjach English ostatecznie przeniósł się w lutym do niemieckiego klubu MBC Syntainics. Już wcześniej w jego miejsce ściągnięto Ahmeda Hilla, jednak nie daje on tej jakości, której potrzebuje zespół w tym momencie. Tym samym na początku marca został zakontraktowany kolejny Amerykanin. Mike Davis Jr (średnio 17 punktów na mecz), który wcześniej występował w lidze ukraińskiej z miejsca stał się bardzo ważną postacią w układance Roberta Witki. W sobotę groźni mogą być również jego rodacy Anthony Ireland (14,7 pkt., 6,4 as.) i Mike Moore (13,3 pkt., 5,8 zb.), Serb Danilo Ostojić (12,1 pkt., 7,3 zb.) oraz Chorwat Filip Kraljević (11,8 pkt., 6,8 zb.).

Śląsk do sobotniego starcia nie przystąpi w najlepszych nastrojach, wszak ich ostatnie spotkania nie układały się najlepiej. Głównym problemem w poprzednich tygodniach są oczywiście kontuzje, które mocno uprzykrzają nam codzienne życie i treningi. W ostatnim meczu ligowym z PGE Spójnią Stargard musieliśmy sobie radzić bez aż pięciu podstawowych zawodników oraz trenera. Tak spore braki kadrowe niestety musiały się odbić na naszej dyspozycji. Mimo iż nasi koszykarze zaciekle walczyli, dobrze dysponowani rywale ostatecznie wygrali to spotkanie 86:73. Na szczęście część zawodników wróciła już do treningów i aktualnie sytuacja kadrowa wygląda nieco lepiej. Z drugiej strony w ostatnim meczu nie mógł grać D’mitrik Trice, którego występ w sobotę również stoi pod znakiem zapytania. – D’mitrik podkręcił staw skokowy podczas pierwszej kwarty w Stargardzie i z tego powodu nie wystąpił w ostatnim meczu.

Niemniej w środę nasz zespół był już liczniejszy i od razu było widać różnicę. Co prawda to MoraBanc Andorra przez większość meczu był na prowadzeniu (w drugiej połowie prowadzili już 16 punktami), aczkolwiek Trójkolorowi zaliczyli fenomenalny comeback. W ostatnich minutach Wojskowi wyszli zresztą na minimalne prowadzenie, jednak nie udało się go dowieźć do końcowej syreny. W końcówce wrocławianie rzucali nawet na zwycięstwo, ale ostatnie sekundy lepiej wytrzymali goście i ostatecznie to oni wygrali ostatni mecz fazy zasadniczej 95:91. Tym samym Andorra rzutem na taśmę zapewniła sobie czwarte miejsce w grupie i przywilej własnego parkietu w pierwszej rundzie play-offów. Śląsk z kolei zakończył zmagania na ósmej pozycji, więc w 1/8 finału spotka się z Gran Canarią, zwycięzcą drugiej grupy.

W sobotę czeka nas jednak jeszcze walka w Energa Basket Lidze. Po ostatniej porażce ze Spójnią wrocławianie niestety nie mają już szans na pierwszą czwórkę. Wciąż muszą jednak walczyć o piąte miejsce, które zapewni im wygrana w jednym z dwóch ostatnich meczów. Mamy nadzieję, że uda się osiągnąć ten cel już w sobotę przeciwko HydroTruckowi. Dla Trójkolorowych będzie to zarazem ostatnie spotkanie rundy zasadniczej we Wrocławiu. W związku z tym liczymy w Hali Orbita na głośny doping, który nie tylko pomoże wygrać naszym zawodnikom sobotni mecz, ale też pożegna ich przed zbliżającymi się play-offami. Hej Śląsk!

O autorze