Pięć bramek w Gdańsku. Śląsk wraca na tarczy

Za nami 9. kolejka PKO Ekstraklasy. Piłkarze Śląska Wrocław z dalekiej podróży, z Gdańska, wrócą bez choćby jednego punktu, choć upragniony sukces był tak blisko.



Jako pierwsi do siatki trafili goście ze stolicy Dolnego Śląska, którzy po koronkowej akcji Praszelik-Piasecki-Praszelik-Pich wyszli na prowadzenie. Trzeba zaznaczyć, że przy uderzeniu Słowaka zupełnie nie popisał się golkiper miejscowych, który pozwolił się zaskoczyć i przepuścił piłkę strzeloną na krótki słupek.

Niestety, bezradna w pierwszej połowie i z jednym celnym strzałem na koncie Lechia w drugich 45 minutach okazała się zupełnie innym zespołem. Już w 57. minucie Conrado wykorzystał zawachanie obrony Śląska i doprowadził do wyrównania, a niespełna 10 minut później ten sam piłkarz zabawił się w asystenta i wyłożył piłkę Flavio Paixao, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w sieci.

Na tym się nie skończyło. Kiedy w 79. minucie Bartłomiej Pawłowski popisał się fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego i zrobiło się 2:2 trener gości Vitezslav Lavićka zdecydowanie uwierzył w siłę swojego zespołu, a i zapewne wrocławscy kibice snuli plany o komplecie punktów. Niestety, marzenia legły w gruzach w 82. minucie, kiedy to ponownie jako asysten ujawnił się Conrado, tym razem dogrywając do Zwolińskiego, a takich podań napastnik gdańszczan nie marnuje.

Ostatecznie Lechia Gdańsk pokonała Śląsk Wrocław 3:2 i zapisała na swoim koncie kolejne trzy oczka. Po tym spotkaniu gdańszczanie przeskoczyli w tabeli PKO Ekstraklasa WKS i wskoczyli na 4. pozycję. Z kolei Trójkolorowi spadli na miejsce nr 6.

Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław 3:2 (0:1)

Bramki: Conrado 57, Paixao 66, Zwoliński 82 – Pich 20, Pawłowski 79

#WroclawskiSport