fbpx

Niedzielny mecz Ślęzy z Pszczółką z play-offami w tle

W niedzielę, 8 marca, o godz. 18.00 Ślęza Wrocław rozegra mecz 21. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet z Pszczółką Polskim-Cukrem AZS-em-UMCS-em Lublin. Spotkanie to jest istotne z dwóch względów.

Pierwszy to oczywiście sama rywalizacja Ślęzy z Pszczółką – wrocławianki mają do wyrównania rachunki z zespołem prowadzonym przez Krzysztofa Szewczyka. W 10. kolejce żółto-czerwone przegrały w Lublinie 56:61 i w niedzielę chcą odnieść zwycięstwo i wziąć rewanż za grudniową porażkę. Wówczas lublinianki do wygranej poprowadził tercet Jovana Popović – Briana Day – Alexis Peterson.

Zwłaszcza ta ostatnia koszykarka będzie niezwykle groźna podczas rewanżowego starcia obu drużyn. 24-letnia rozgrywająca w ostatnich spotkaniach prezentuje doskonałą formę, a wisienką na torcie był występ przeciwko DGT Politechnice Gdańskiej, w którym zdobyła 40 punktów (skuteczność 78.6 proc. z gry!), dokładając do tego 10 asyst. Warto też podkreślić mecz z Arką Gdynia – 31 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst. Amerykanka jest jedną z liderek ligi jeżeli chodzi o wymuszone faule, a trafiając 80 proc. rzutów osobistych nie można sobie pozwolić na powstrzymywanie jej w nieprzepisowy sposób.

– Alexis to niezwykle sprytna zawodniczka. Nie bez powodu jest jedną z najlepiej punktujących zawodniczek ligi. Potrafi wykreować sobie rzut, czy po koźle, czy z szybkiego ataku. Doskonale spisuje się także w sytuacjach, w których trzeba złapać piłkę i rzucić z dystansu. Rozgrywa znakomity sezon i musimy zrobić wszystko, aby ją zatrzymać. Trzeba zakłócić jej rytm, ograniczyć jej wpływ na mecz. Nie będzie to łatwe, bo naprawdę dobrze dyryguje zespołem Pszczółki i ma wiele atutów, które potrafi wykorzystać – komplementuje swoją koleżankę z drużyny 3×3 Cierra Burdick.

Day i Popović również prezentują stały, wysoki poziom – amerykańska środkowa zdobywa średnio 15.3 punktu oraz 10.1 zbiórki, zaś serbska rzucająca dokłada 12.4 oczka oraz blisko trzy asysty. Zagraniczny kontyngent tuż przed zamknięciem okienka transferowego wzmocniła Kristina Baltić, z miejsca stając się solidną opcją w strefie podkoszowej. Trener Szewczyk może liczyć także na wsparcie reprezentantek Polski – Agnieszka Szott-Hejmej, Julia Adamowicz oraz Zuzanna Sklepowicz to uznane na polskich parkietach nazwiska.

– Na pewno czeka nas bardzo trudne spotkanie, ponieważ wysoko przegrałyśmy z Arką w Gdyni. Być może będzie to takie nasze przełamanie, niezwykle ważne jest to, żebyśmy powalczyły i zrobiły wszystko, żeby sięgnąć po zwycięstwo. Poprawi to atmosferę i lepiej będzie się trenowało. W tym krótkim czasie skupiliśmy się na obronie, bo w spotkaniu z Gdynią wyglądało to bardzo słabo. Przegrałyśmy pierwsze spotkanie w Lublinie, więc mamy o co grać. Tak jak zawsze powtarza trener – zaczynamy od obrony, a atak przyjdzie – mówi Daria Marciniak.

Od nowego roku Pszczółka weszła na wyższy poziom, jeżeli chodzi o ofensywę. Tylko w pierwszym meczu 2020 roku, przeciwko PSI Enei Gorzów Wlkp., podopieczne Krzysztofa Szewczyka zdobyły mniej niż 70 punktów, przegrywając 65:88. Od tego czasu rzucały średnio 79,7 punktu na mecz, co na przestrzeni całego sezonu dałoby im 2. miejsce w lidze w tym elemencie. Naprzeciwko lublinianek stanie Ślęza, która choć w sezonie 2019/2020 pozwala przeciwnikom na 63,8 punktu na mecz, to w ostatnich pięciu spotkaniach ta liczba wzrosła aż do 77,4. Wrocławianki muszą zacieśnić szyki w obronie, z czego doskonale zdaje sobie sprawę szkoleniowiec Ślęzy.

– Ostatnie dwa testy obrony oblaliśmy. Nie jest tak, że pstrykając palcem wszystko się poprawi. Trzeba wrócić do fundamentów i od dzisiejszego treningu to się właśnie stało. Pokazaliśmy wielokrotnie w trakcie sezonu, że potrafimy bronić, tylko to z nas uleciało. Część szuka problemów w formie fizycznej, część w przygotowaniu, a tak naprawdę trzeba wrócić do podstaw i budować drużynowy defense. Wszystko zaczyna się od fundamentów – mówi Arkadiusz Rusin.

Drugi powód, dla którego niedzielny mecz Ślęzy z Pszczółką jest istotny, to oczywiście nadchodzące play-offy. Choć istnieje jeszcze scenariusz, w myśl którego koszykarki 1KS-u wyprzedzą CCC Polkowice i zajmą 5. miejsce na koniec sezonu zasadniczego, to zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest rozstrzygnięcie, w którym żółto-czerwone skończą pierwszy etap rozgrywek na szóstej pozycji i zmierzą się w pierwszej rundzie z PolskąStrefąInwestycji Eneą Gorzów Wielkopolski.

– Myślimy już o Gorzowie, powoli się przygotowujemy, ale małymi krokami do przodu. Nasza gra przeciwko Arce wyglądała bardzo słabo, ale na dzisiejszym treningu (rozmowa miała miejsce w piątek – red.) pracowałyśmy bardzo dobrze. Jeżeli będziemy trenować w ten sam sposób do końca sezonu, to jestem pozytywnie nastawiona. Od czegoś trzeba zacząć, a w naszym przypadku jest to trening. Musimy wypracować odpowiednie mechanizmy na zajęciach, żeby można było to przełożyć na mecze – podkreśla Daria Marciniak.

– W tej chwili zostało tak mało czasu do play-offów, że trzeba się na tym koncentrować. Dwa najbliższe mecze oczywiście trzeba zagrać i wygrać po to, żeby zmienić mentalność, bo tej w tych minionych spotkaniach nam brakowało. Pozostałe do końca sezonu starcia to będzie poligon dla nas i zobaczymy, co jesteśmy w stanie poprawić w ofensywie, a nad defensywą już dziś musimy myśleć w kontekście przyszłości i Gorzowa – mówi trener Arkadiusz Rusin.

Oprócz Pszczółki Lublin Ślęza do końca sezonu zmierzy się jeszcze z DGT Politechniką Gdańską. Te konfrontacje mogłyby być wykorzystane do przygotowania pod ćwierćfinały Energa Basket Ligi Kobiet, ale jak tłumaczy szkoleniowiec 1KS-u, nie należy spodziewać się specjalnych schematów i niespodzianek na najbliższe starcia. Ważniejsze jest przygotowanie mentalne.

– Nie jest tak, że wymyślimy specjalne rozwiązania na Gorzów. Graliśmy z nimi dwa razy, myślę, że to były podobne mecze. Najbliższe mecze muszą pokazać, kto będzie gotowy na play-offy. Jeśli będzie sześć-siedem zawodniczek przygotowanych mentalnie, które chcą się pokazać z dobrej strony, to po to są te dwa mecze, aby znaleźć grupę, która ma w głowie play-offy – wyjaśnia Rusin.

Początek meczu Ślęza Wrocław – Pszczółka Lublin w niedzielę 8 marca o godz. 18.

O autorze