fbpx

Wrocławskisport.pl

Wyniki, newsy, aktualności, relacje. Sport Wrocław, WrocławskiSport

Masternak: Każdy z nas ma swojego asa w rękawie [WYWIAD]

Adam jest zawodnikiem niepokonanym, który rozwija się w bardzo dobrym tempie. Przede mną zatem trudny pojedynek i na taki się nastawiam. Każdy ma swoje atuty i nie jest bez szans – mówi przed niedzielną galą Knockout Boxing Night 15 w rozmowie z Patrykiem Załęcznym, Mateusz Masternak, były mistrz Europy w boksie.

Patryk Załęczny:  Już w najbliższą niedzielę (gala Knockout Boxing Night 15) skrzyżujesz rękawice z Adamem Balskim. Stawką pojedynku będzie pas IBF Intercontinental wagi junior ciężkiej. Bukmacherzy nie dają najmniejszych szans Twojemu niepokonanemu dotychczas rywalowi z Kalisza i stawiają na Ciebie. Będzie to dla Ciebie jedno z najtrudniejszych starć w ostatnim czasie?

Mateusz Masternak: Nie nastawiam się jakoś szczególnie na Adama, ale trzeba pamiętać, że w boksie zawodowym każdy pojedynek jest naprawdę ważny, niezależnie, czy to walka z lepszym czy z gorszym rywalem. Wiadomo, mówiąc nieco prześmiewczo, że lepiej przegrać z dobrym niż ze słabym przeciwnikiem. Nie da się jednak ukryć, że nasza walka budzi wielkie zainteresowanie i jest to pojedynek, jak na polski rynek, bardzo interesujący i atrakcyjny. Adam jest zawodnikiem niepokonanym, który rozwija się w bardzo dobrym tempie. Przede mną zatem trudny pojedynek i na taki się nastawiam.

 Z pewnością swojego planu na tę walkę nie zdradzisz, ale na pewno doskonale prześwietliłeś swojego rywala i znasz jego słabe strony. Gdzie upatrujesz swoich szans w starciu z Balskim?

Sytuacja jest niecodzienna, bowiem z Adamem dobrze się znamy i kilkukrotnie ze sobą sparowaliśmy, wiec tak naprawdę wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać. Adam jest zawodnikiem bardzo szybkim, jak na tę kategorię wagową – wywodzi się z siatkówki, więc może to ma na to wpływ. Dodatkowo ma mocne uderzenie, jest nieco wyższy ode mnie i ma większy zasięg ramion – więc te wszystkie elementy wskazują na to, że warunki fizyczne będą po jego stronie, jednak ja mam też atuty, m.in. rutynę ringową czy niekonwencjonalny styl, z którym trudno się boksuje. Każdy ma swojego asa w rękawie i zobaczymy, kto po niego ostatecznie sięgnie.

Masz 34 lata, a pokonanie Adama i zdobycie pasa IBF Intercontinental wagi junior ciężkiej może otworzyć Ci drzwi do walki w eliminatorze do tytułu mistrza świata IBF.  Będzie to przełomowy moment w Twojej karierze?

Bardzo bym chciał, żeby tak było, ale na razie mam robotę do wykonania i w stu procentach się na niej skupiam. Pas interkontynentalny, który jest stawką niedzielnego pojedynku, na pewno spowoduje, że w rankingu IBF moje nazwisko powędruje do góry i być może ustawie się w niedługiej kolejce do walki o tytuł mistrza świata. Aktualny posiadacz pasa coraz częściej mówi o przejściu do wagi ciężkiej, zatem mielibyśmy do czynienia z tytułem wakującym i ktoś musiałby po niego sięgnąć – pytanie, na którym miejscu wówczas będę. Wszystko wskazuje na to, że niebawem w tej kategorii wagowej będzie bardzo gorąco.

W najnowszym rankingu WBO Twoje nazwisko zostało sklasyfikowane na dziesiątym miejscu, oczywiście patrząc na wagę junior ciężką. Masz zakusy nie tylko na zdobycie tytułu IBF, ale także WBO?

Dla mnie nie ma znaczenia, w której kategorii będę mistrzem świata. Kiedyś, jako mały chłopiec, pragnąłem być mistrzem świata i dalej trzymam się tych marzeń. Aktualnie mamy cztery federacje, jednak patrząc przez pryzmat rankingów i tego, co dzieje się w każdej z nich, wydaje się, że najłatwiej na ten moment będzie mi zaboksować o tytuł w federacji IBF. Natomiast, jeśli dostałbym propozycję z innej federacji, na pewno nie odmówię.

Gala w Rzeszowie została przeniesiona na 30 maja głównie ze względu na możliwość uczestnictwa w wydarzeniu kibiców. Dla pięściarzy obecność na hali fanów to duży zastrzyk energii?

Tu może powiem dość nietypową rzecz. Zawodowo boksuję już ponad 15 lat, ale niedawno po raz pierwszy w karierze przyszło mi rywalizować praktycznie przy pustych trybunach i nie była to przyjemna sprawa. Nie chodzi o sam doping, ale o dźwięk, który przyświeca oddanemu i przyjmowanemu ciosowi. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że jest aż tak nieprzyjemny. Wiadomo jednak, że zdecydowanie lepiej walczy się przy publiczności, która po dobrej akcji swoimi okrzykami potrafi jeszcze bardziej zawodnika nakręcić, a w tych trudnych momentach wesprzeć na duchu. Dlatego bardzo się cieszę, że walka z Adamem została przesunięta o tydzień i będziemy mogli rywalizować przy częściowo wypełnionym fanami obiekcie.

Skrzyżujecie rękawice na tej samej gali, na której w walce wieczoru będziemy emocjonować się pojedynkiem Artura Szpilki z Łukaszem Różańskim. Kto według Ciebie ma większe szanse w tej walce?

Nie jestem w stanie wytypować wyniku tej walki, ale jedno wiem na pewno – ten pojedynek skończy się nokautem! Jeśli Łukasz Różański przejdzie do półdystansu i trafi, to zwycięży przez nokaut. Natomiast, jeśli Artur Szpilka, który ma lepsze warunki fizyczne, złapie Łukasza schodzącego do półdystansu i trafi, tym samym to on przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To na pewno wielka gratka dla kibiców, tym bardziej, że nie ma w niej typowego faworyta. Który pierwszy bardziej zaryzykuje i czysto trafi – ten wygra. Wydaje się, że nie ma możliwości, aby ten pojedynek skończył się na punkty.

fot. bokswpolsce.pl