Kurczyński: Czułem, że brakuje wiary i zaufania [WYWIAD]

Kilka dni temu obiegła nas informacja, że #VolleyWrocław rozstał się z trenerem Wojciechem Kurczyńskim. Przepytaliśmy byłego już szkoleniowca wrocławianek o powody jego zwolnienia.

Kacper Wojciechowski: Zgodnie z komunikatem prasowym powodem odejścia trenera z zespołu były niesatysfakcjonujące wyniki. Czy istnieją jeszcze jakieś inne powody, które zaważyły na tej decyzji?

Wojciech Kurczyński: Jeśli zespół nie wygrywa, to zawsze pojawiają się wątpliwości i pytania z wielu stron, czy idziemy w dobrym kierunku, czy metody i rozwiązania, które stosujemy, są skuteczne. Od jakiegoś czasu czułem, że brakuje w drużynie cierpliwości, wiary i zaufania drużyny względem sztabu.  Uważam, że jeśli #VolleyWrocław ma zrobić krok do przodu, to jest potrzebny mocny bodziec.

Dobrze rozumiem, że rozstanie z #VolleyWrocław jest całkowicie indywidualną decyzją trenera i nie było żadnych wskazań ze strony władz klubu na ten temat?

Tak, spotkałem się wręcz z pewną dozą zaskoczenia ze strony zarządu na temat mojej rezygnacji. W rozmowach rozważaliśmy również scenariusze mojej dalszej współpracy z drużyną. Od początku swojej pracy trenerskiej kierowałem się zasadą, że najważniejszą wartością w sportach zespołowych jest po prostu zespół. Każda postawa i każde działanie członka drużyny powinny być podporządkowane dobru zespołu. Kiedyś powiedziałem sobie, że jeśli przyjdzie moment, w którym moja praca nie pomaga zespołowi w uzyskaniu lepszych wyników, to będę gotowy zrezygnować ze swojego stanowiska dla dobra zespołu. Po szczegółowej analizie i wielu rozmowach doszedłem do wniosku, iż obrana formuła współpracy z tą grupą dziewczyn wyczerpała się i nie funkcjonuje najlepiej. Nie powiem, że jest to moje spełnienie marzeń, bo nie tak wyobrażałem sobie ten sezon.

Mówi Pan, że najważniejszy jest zespół. Jak to wyglądało wewnątrz niego? Jak przebiegały relacje na linii trener-zawodniczki, trener-sztab, trener-władze klubu?

Jeśli chodzi o relacje moje z zarządem i klubem, to były i są one bardzo dobre i pozytywne. Spędziłem tutaj wiele lat i czuję się częścią tego klubu. Wspólna praca w przyszłości nie jest przed nami zamknięta. Natomiast koronawirus mocno wpłynął na nasze możliwości treningowe pod względem dostępności hali. Jesteśmy jednym z niewielu, jeśli nie jedynym z zespołów w TAURONLidze, który nie trenuje w hali meczowej, do której ma pełen dostęp. Na co dzień trenowaliśmy w szkole podstawowej, a w związku z obostrzeniami pandemicznymi nie mogliśmy swobodnie realizować procesu treningowego, co po części miało też wpływ na wyniki sportowe. Jeśli chodzi o sztab szkoleniowy to nigdy nie odczułem zawodu czy braku wsparcia ze strony współpracowników. W przypadku kobiecego sportu relacje między zawodniczkami a trenerem są bardzo istotne. Gdy zaczęły pojawiać się komplikacje związane z pandemią to nietypowość sytuacji wpłynęła na pogorszenie wzajemnego zaufania. Gdy relacja emocjonalna została zaburzona, to cała praca sztabu nie była przyjmowana tak, jak być powinna.

Czy postawiony przedsezonowy cel, czyli walka o play-offy, jest adekwatny do potencjału i umiejętności drużyny?

Myślę, że cel był realny przy spełnieniu wszystkich warunków. #VolleyWrocław nie jest złożony z siatkarek, które w ostatnich latach regularnie grały w play-offach i tam odgrywały główne role. Jakby prześledzić kariery poszczególnych zawodniczek, to tak naprawdę tylko 2-3 siatkarki były liderkami w swoich zespołach, a reszta do tego aspirowała. Grupa, która do czegoś dąży, potrzebuje odpowiednich warunków, by ustabilizować swój potencjał na nowym, wyższym poziomie. Tego nie udało nam się wspólnie osiągnąć. Stąd też mój brak satysfakcji z tego jak się prezentowaliśmy na boisku, zarówno sportowo jak i mentalnie. Nie tylko ważne jest czy się wygrywa, ale też, w jaki sposób się przegrywa. W mojej opinii można mieć spory zarzut do postawy w meczach, które przegrywaliśmy lub w końcówkach setów, które powinniśmy wygrać, a nie potrafiliśmy zachować zimnej krwi.

Co dalej? Pojawiły się już propozycje ze strony siatkarskiego światka? Jakie ma trener plany na najbliższe dni, tygodnie, miesiące?

Świat sportu jest bardzo dynamiczny i pewne perspektywy pojawiają się na horyzoncie. Na ten moment muszę się jednak zastanowić, co będzie najlepsze dla mnie zarówno zawodowo jak i prywatnie. Może dobre będzie spojrzenie na wszystko z innej perspektywy? Albo poszerzenie horyzontów oraz warsztatu trenerskiego podpatrując innych, bardziej doświadczonych trenerów? A może najlepiej będzie od razu rzucić się w wir pracy? Tego jeszcze nie wiem. Byłem w #VolleyWrocław blisko osiem lat, z którym zdobywałem zarówno medale jak i walczyłem o utrzymanie. Gdy jest się „wychowankiem” klubu to nie można odciąć się od spraw organizacyjnych. Szczególnie gdy trzy lata temu wspólnie walczyliśmy o istnienie klubu na siatkarskiej mapie. Praca w takim wirze, gdzie działania sportowe mieszają się z organizacyjnymi jest dużym wyznaniem, dlatego teraz chciałbym skupić się na czysto trenerskim rozwoju. Zawsze uważałem, że najwięcej uczymy się od innych ludzi, dlatego chciałbym podpatrywać i pracować z najlepszymi. Czuję, że jeszcze dużo przede mną.

Rozmawiał Kacper Wojciechowski