fbpx

Koszykarze Śląska na zwycięskiej ścieżce

WKS Śląsk Wrocław pokonał na wyjeździe Twarde Pierniki Toruń 95:86 w meczu 26. kolejki Energa Basket Ligi. Jeszcze w ostatniej kwarcie na tablicy widniał wynik remisowy, ale wtedy wyższy bieg wrzucił Travis Trice, który po raz kolejny był liderem Trójkolorowych. Amerykanin zanotował 22 punkty i 8 asyst.

W Toruniu Trójkolorowi ponownie musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Martinsa Meiersa, co nie wróżyło zbyt dobrze w kontekście ostatnich problemów Śląska na deskach. Trener Andrej Urlep zdecydował się rozpocząć mecz piątką: Travis Trice, Kodi Justice, Ivan Ramljak, Kerem Kanter i Aleksander Dziewa.

Pomimo obaw o grę pod koszem WKS-u spotkanie rozpoczęło się od zbiórki w ataku i akcji 2+1 Kantera. Świetnie w mecz wszedł także Dziewa, który najpierw zablokował Bartosza Diduszkę, a po chwili zanotował dwa skuteczne manewry po drugiej stronie parkietu. Dobrze w Śląsku funkcjonowało dzielenie się piłką po obwodzie, czego efektem były aż trzy celne rzuty zza łuku z rzędu! Po trafieniach Ramljaka, Kantera i Justice’a goście prowadzili już 16:6 po zaledwie czterech minutach gry.

Twarde Pierniki w grze utrzymywał Aaron Cel, który zdobył pierwsze 6 z 8 punktów swojej drużyny. Świetny fragment zaliczył też Roko Rogić, który trafił spod kosza i za trzy. Dwa faule szybko zanotował z kolei Aleksander Dziewa, którego już w początkowym fragmencie meczu zastąpił Szymon Tomczak. Młody środkowy zaznaczył swoją obecność na parkiecie dwoma skutecznymi akcjami podkoszowymi, po których WKS prowadził już 23:13. Gra Trójkolorowych zaczęła wyglądać nieco gorzej po wejściu na parkiet kolejnych zmienników, a toruńską publiczność pobudziły wsad i celny rzut z półdystansu Przemysława Karnowskiego. Po 10 minutach Wojskowi prowadzili 27:21.

Na początku drugiej kwarty Andrej Urlep miał coraz większy ból głowy z faulami wysokich graczy – Dziewa, Tomczak i Michał Gabiński mieli na swoim koncie po 2 przewinienia po zaledwie 12 minutach gry. Dystans kilku punktów nad rywalami udawało się utrzymać głównie dzięki niezłej grze graczy obwodowych. D’Mitrik Trice oraz Łukasz Kolenda ewidentnie chcieli pokazać się z dobrej strony po ostatnich gorszych występach i dołożyli kilka punktów do konta swojego zespołu. Twarde Pierniki jednak również odgryzały się w ataku i po punktach Michała Kołodzieja Śląsk prowadził już tylko 34:29.

W kolejnych minutach torunianie już nie tylko się odgryzali, ale błyskawicznie odrobili wszystkie straty. Efektowną akcję z faulem zaliczył James Eads, zza łuku trafił Kołodziej, a punkty dołożył też Aaron Cel. Przyjezdni z Wrocławia jednak momentalnie odnaleźli zgubiony rytm oraz zacieśnili szyki obronne. Dziewa zdobył punkty drugiej szansy, przełamał się Jakub Karolak, który trafił zza łuku, a po wjeździe pod kosz Justice’a trener Ivica Skelin poprosił o czas. Tuż po nim Śląsk dwukrotnie z łatwością przedarł się pod kosz, a kolejne punkty zdobyli Karolak i Kanter. Wydawało się, że do szatni WKS zejdzie z dwucyfrową przewagą, ale ponownie lepszą końcówkę kwarty zaliczyli gospodarze. Za trzy w trudnej sytuacji trafił Rogić, a potężnym wsadem popisał się Daniel Amigo. Sytuację wrocławian tuż przed przerwą poprawił jeszcze Travis Trice, który wykorzystał trzy rzuty wolne. Śląsk po dwóch kwartach prowadził 53:45.

Po wyjściu z szatni Trójkolorowi nadal bardzo dobrze wyglądali w ataku. Pierwsze punkty z gry zdobył Travis, a z narożnika boiska celnie przymierzył Dziewa. Po drugiej stronie parkietu oczkami spod kosza odpowiedzieli Amigo i Cel. W kolejnych minutach na parkiecie pojawiło się sporo nerwowości i niedokładności, w wyniku czego obie ekipy miały duże problemy z wykończeniem swoich akcji. Niemoc przełamał rzutem za trzy punkty Aaron Cel, a po chwili dwa oczka dołożył Amigo. Trójkolorowi prowadzili już tylko 59:54.

Chwilę oddechu dał naszej drużynie Olek Dziewa, ale niedługo później znów poczuliśmy oddech Twardych Pierników na swoich plecach. Celnie za trzy przymierzyli Diduszko oraz Rogić i przewaga stopniała do zaledwie trzech punktów. Torunianie mieli jednak bardzo duże problemy z faulami – aż czterech kluczowych graczy (Cel, Diduszko, Rogić, Amigo) miało na koncie 4 przewinienia. Ważne punkty dla Śląska zdobyli Ramljak i Gabiński, ale gospodarze wciąż byli niebezpiecznie blisko. Zbyt łatwe punkty zdobył Karnowski, zza łuku przymierzył Eads, a dwa oczka dołożył Rogić. Przed ostatnią kwartą zespół Andreja Urlepa prowadził 70:67.

Ta zaczęła się od wymiany ciosów z obu stron – warto zaznaczyć bardzo dobry fragment Łukasza Kolendy, który zaliczył dwa skuteczne wjazdy pod kosz i walczył do upadłego w defensywie. Gospodarze jednak nie pozostawali dłużni i po trudnej trójce Jahennsa Manigata wyrównali stan meczu. Tym samym odwdzięczył się jednak po chwili Travis Trice, który zdobył także łatwe punkty po przechwycie, przywracając niewielkie prowadzenie Wojskowym. Po chwili Travis zdobył kolejne trzy oczka, dzięki czemu po jego znakomitej serii Śląsk wygrywał już 82:74.

Pięć minut przed końcem spotkania z parkietu za pięć fauli „wyleciał” Amigo, który przed zejściem z boiska zdobył jeszcze swoje ostatnie punkty. WKS nadal był rozpędzony w ataku –  Kodi Justice najpierw skutecznie zaaatakował kosz, a po chwili po świetnej akcji trafił z dystansu. W obronie efektownym blokiem popisał się Dziewa i wrocławianie prowadzili trzynastoma punktami. Nadzieje kibicom z Torunia przywrócili jeszcze Cel, Rogić i Samsonowicz, zmniejszając straty do siedmiu punktów na 80 sekund przed końcem meczu. Spotkanie „zamknął” jednak już w kolejnej akcji Travis Trice kolejnym skutecznym rzutem za dwa punkty. Ostatecznie Śląsk wygrał 95:86, a dla WKS-u wszystkie z ostatnich 21 punktów (od stanu 74-74) zdobył duet Travis-Kodi (14 Trice, 7 Justice)!

Wojskowi w sobotnim spotkaniu pozwolili rywalom na 12 zbiórek w ataku, ale Twarde Pierniki zamieniły je na zaledwie 6 punktów drugiej szansy. Wrocławianie rozdali o 10 asyst mniej od gospodarzy, ale zanotowali też tylko 10 strat przy 15 torunian i pięciokrotnie blokowali podopiecznych Ivicy Skelina. Warto pochwalić także 64% skuteczności Śląska za dwa i 39% za trzy. Po raz kolejny najlepszy w szeregach naszego zespołu był Travis Trice, który zanotował 22 punkty, 8 asyst i 3 przechwyty, a co najważniejsze był bezbłędny w kluczowych momentach meczu. Bardzo dobrze zaprezentował się także Aleksander Dziewa, autor 13 punktów, 6 zbiórek i 3 bloków. Dla Twardych Pierników najwięcej punktów (24 + 9 asyst i 6 zbiórek) zdobył Roko Rogić.

– W środku tygodnia graliśmy ciężki mecz w Hamburgu i praktycznie nie mieliśmy czasu na przygotowanie do spotkania w Toruniu. Widać było zmęczenie moich zawodników, którzy dali dziś z siebie maksimum. Jestem dumny z wysiłku i energii, jaką zostawili na boisku – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska, Andrej Urlep.

Przed kolejnym spotkaniem WKS także nie będzie miał dużo czasu na odpoczynek, bowiem już we wtorek czeka nas długo oczekiwane starcie w Hali Stulecia. Pod kopułą Trójkolorowi zmierzą się ze słynnym Partizanem Belgrad w kolejnym meczu 7DAYS EuroCup. Ozdobą wtorkowego wieczoru będzie pojedynek trenerskich legend – Andreja Urlepa i Żeljko Obradovicia. Bilety możecie kupić w serwisie Abilet.pl – do zobaczenia! Hej Śląsk!

O autorze