fbpx

Wrocławskisport.pl

Wyniki, newsy, aktualności, relacje. Sport Wrocław, WrocławskiSport

Jacek Magiera po meczu z Araratem Erywań

– Nie obawiałem się ofensywnego ustawienia, bo Śląsk chce dominować, grać w piłkę i strzelać gole – mówi Jacek Magiera, trener Śląska Wrocław, po pokonaniu Araratu Erywań (4:2) w pierwszym meczu II rundy UEFA Conference League.

Jacek Magiera: Nie obawiałem się ofensywnego ustawienia, bo Śląsk chce dominować, grać w piłkę i strzelać gole. Pomysł takiego ustawienia zrodził się po wczorajszym treningu, gdy wiedzieliśmy, że nie zagra Mark Tamas, który urazu nabawił się jeszcze we Wrocławiu, ale do końca walczył, by wystąpić w Armenii. Wiedzieliśmy, że taka zmiana w składzie pozwoli Śląskowi przede wszystkim utrzymać równowagę w linii obrony, bo tam nie było zbyt wielu zmian. Przyniosło to efekt w postaci wyniku 1:0 do przerwy, ale gra nie była taka płynna. Takie mecze są bardzo istotne, jeśli chodzi o organizację gry.

Mark Tamas doznał kontuzji w poniedziałek, ma uraz mięśnia przywodziciela i potrzebuje czasu, by dojść do pełni zdrowia. Wczoraj okazało się, że nie zdąży na pierwszy mecz z Araratem. Nie chcieliśmy ryzykować, stąd decyzja, że nie zagra. Dwie nasze dzisiejsze zmiany były wymuszone i ograniczyły trochę pole manewru. Kontuzje Mączyńskiego i Janasika spowodowały, że nie mogliśmy zareagować na wydarzenia na boisku tak, jakbyśmy chcieli.

Brawa dla drużyny, że do końca graliśmy o kolejną bramkę. Był moment tak, że trochę odcięło myślenie, mieliśmy proste straty, a to nakręcało drużynę Araratu, udowodnili swoje atuty i pokazali, że jak damy im miejsce, to potrafią zagrozić, nakręcali się, również przez nas. Ogólnie dla kibiców było to dobre widowisko, dużo goli, dużo akcji, działo się pod jedną i drugą bramką.

Oba zespoły grały ofensywnie, nie nastawiały się na obronę. Chcieliśmy atakować. Dużo goli i sytuacji wynikało z błędów, ale w sporcie to normalne, że traci się je po błędach. Analizując obie strony i ich akcje, to było sporo niedokładności i złych decyzji. Spodziewaliśmy się takiego meczu. Mówiłem wczoraj, że nie chcemy wpadać w pułapkę, ale sami sobie zrobiliśmy problemy w linii obrony. To duża i cenna lekcja, zwłaszcza dla młodych zawodników. Dla nich to wartość dodana, a każdy mecz to wielka sprawa i oby Śląsk grał jak najdłużej w pucharach, oby do grudnia. Mamy zaliczkę dwóch goli, ale awans jeszcze nie został uzyskany. Trzeba potwierdzić dobrą dyspozycję w czwartek, by móc cieszyć się z awansu do trzeciej rundy.

Odniosłem bardzo sympatyczne wrażenie z Armenii. Zawodnicy Śląska ten wyjazd będą pamiętać długo i wspominać po latach. Historie stąd będą ciekawe życiowo. Mieliśmy bardzo miłą obsługę w hotelu, dziękujemy za przyjęcie. Wielu spacerowiczów widziało jak trenowaliśmy w parku, patrzyli z uśmiechem, bili brawo. To ważne, by zmieniać bodźce treningowe. Boisko również było dobrze przygotowane.

To ważny moment dla naszego zespołu i każdego piłkarza, ponieważ gramy co trzy dni. Od 22 marca, odkąd objęliśmy zespół, przygotowywaliśmy na to. Dziś mijają cztery miesiące od tamtej daty. Do tego podporządkowujemy nasze przygotowania, by piłkarze byli gotowi do gry co trzy dni. Za chwilę pierwszy mecz w Ekstraklasie, rewanż i kolejny ligowy mecz. Ważna jest regeneracja. Już czekamy na następne spotkania.

Nie chcę wystawiać ocen dla drużyny. Celem było zwycięstwo, cieszą też cztery gole na wyjeździe, co nie często się zdarza. Dążymy do tego, by zespół zdobywał jak najwięcej bramek. Cieszymy się z tego, szukaliśmy kolejnych goli. Dużo pracy przed nami. Zagraliśmy dziś ustawieniem, w którym na boisku znaleźli się Victor Garcia i Dino Stiglec. Dla Victora była to nowa pozycja. Potrzeba czasu, by wszystko funkcjonowało. Będziemy mieli dużo materiału do analizy. Wiedzieliśmy, że w Armenii jest bardzo trudno o zwycięstwa i cieszymy się z dwubramkowej zaliczki przed rewanżem.

źródło: Śląsk Wrocław