fbpx

Gwardia wraca z Krakowa bez punktów

Niestety, w sobotnim starciu siatkarze Gwardii Wrocław nie sprostali Akademikom z Krakowa i przegrali w wyjazdowym starciu 1:3.

Dwa sety do zapomnienia

Początek meczu nie zwiastował aż takich kłopotów. Pierwszy set był wyrównany, a gra toczyła się punkt za punkt aż do stanu 10:10. Wtedy to gospodarze zaczęli dominować. Z remisu AGH bardzo szybko wyszli na prowadzenie 19:11, z kolei Gwardia nie była w stanie postawić się rozpędzonym rywalom. Do końca debiutanckiej partii wrocławianie zdobyli tylko punkt i ostatecznie przezgrali pierwszego seta 12:25.

Drugi set był bardzo podobny do pierwszego. Znów gra dolnoślązaków nie wyglądała tak, jakbyśmy sobie wszyscy tego życzyli. Wrocławianie wciąż nie mogli opanować przyjęcia, które było na bardzo niskim poziomie. Ponadto gospodarze raz za razem blokowali ich ataki. Różnica między pierwszą a drugą częścią spotkania była w zasadzie taka, że Gwardziści zdobyli o jeden punkt mniej, przegrywając 11:25.

Lepszy moment to za mało

Przełamanie przyszło w trzeciej partii. Trener Krzysztof Janczak wprowadzał kolejne zmiany w składzie, które wreszcie zaczęły przynosić efekty. Coś w grze wrocławian drgnęło, a gospodarze zaczęli popełniać błędy. Od początku Gwardziści budowali przewagę, ale miejscowi nie pozwolili im uciec na bezpieczną różnicę punktową. W pewnym momencie wrocławianie prowadzili nawet czterema punktami (14:10), ale Akademicy zdołali ich dogonić. Doprowadzili do stanu 23:23. Wydawało się, że czeka nas kolejna nerwowa końcówka, ale dwie kolejne akcje padły łupem gości, którzy wygrali trzeciego seta 25:23.

Po lepszej grze zaczęły w głowach pojawiać się myśli, że wciąż wrocławianie mogą zdobyć w tym meczu dwa punkty. Miejscowi jednak dość szybko pokazali kto tu rządzi. Już na początku tej części gry gospodarze prowadzili 6:3. Była to przewaga, której nie oddali już do końca meczu, zamiast tego konsekwentnie dokładali kolejne punkty. Szybko zrobiło się 19:13, a następnie 23:17 dla AZS-u. Wrocławianie do końca spotkania nie zdobyli już ani jednego punktu i ostatecznie przegrali czwartego seta 17:25.

Gospodarze zdominowali mecz w każdym elemencie. Lepiej przyjmowali (ich 58,49% skuteczności do naszej 38,10%), atakowali (62,34% do 38,78%), blokowali (12 do 5 bloków) i serwowali (10 do 3 asów). Wrocławianie dodatkowo popełniali znacznie więcej błędów (aż 35 do zaledwie 19 rywali).

Mimo przegranej Gwardziści wciąż pozostają w czołówce KRISPOL 1. Ligi. By się jednak w niej zadomowić, muszą wygrać w kolejnym spotkaniu. A okazja ku temu będzie już w niedzielę (12.01), gdy do Wrocławia przyjedzie UKS Mickiewicz Kluczbork. Początek spotkania w Hali Orbita już o 18:00.

AZS AGH Kraków – KFC Gwardia Wrocław 3:1 (25:12, 25:11, 23:25, 25:17)

MVP: Karol Jankiewicz

AGH: Naliwajko 21, Gąsior 18, Łaba 12, Macyra 7, Jankiewicz 5, Janusz 5, Stąsiek (l.) oraz Fenoszyn 2, Piwowarczyk.

Gwardia: Gibek 14, Wnuk 11, Maćkowiak 5, Olczyk 2, Lubaczewski 2, Nowosielski, Mihułka (l.) oraz Gromadowski 4, Paszkowski 4, Szymeczko 3, Sternik 1, Kaźmierczak, Cierniak.

O autorze