fbpx

Energa Basket Liga: WKS Śląsk – Trefl Sopot: po trzeci sukces z rzędu

Koszykarze Śląska Wrocław zwyciężając w ostatniej kolejce ze Spójnią, po raz pierwszy w tym sezonie Energa Basket Ligi odnieśli dwa zwycięstwa z rzędu. Czy w czwartek uda się przedłużyć tę passę? Zadanie nie będzie łatwe, bowiem do Wrocławia przyjeżdża zespół z czołówki tabeli – Trefl Sopot. Pojedynek w hali Orbita rozpocznie się o godzinie 20.20.

Od czasu powrotu Śląska do koszykarskiej elity na meczach Wojskowych zdecydowanie nie można narzekać na frekwencję. Kibice są spragnieni koszykówki, a każde zwycięstwo podopiecznych Andrzeja Adamka celebrowane jest wręcz podwójnie. Szczególnie, jeśli zostało odniesione po twardej i wyrównanej walce, jak przed tygodniem w Stargardzie. Sukces w meczu ze Spójnią pozwolił wrocławianom wskoczyć na 8. miejsce w tabeli z bilansem 3-3. Jeśli zatem w czwartek uda się ponownie sprawić niespodziankę i pokonać zespół z czołówki, Trójkolorowi będą mogli być jeszcze wyżej.

– Mamy naprawdę dobrą drużynę. Znam niektórych zawodników, a z innymi będę ciężko pracował nad zgraniem. Wciąż także rozwijam swoją relację z trenerem. Kontaktowaliśmy się już ze sobą latem, więc jest między nami nić wspólnego porozumienia. Oczywiście pozycja rozgrywającego jest bardzo ważna, szczególnie w Energa Basket Lidze, a Kamil Łączyński jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym playmakerem. Podobnie jak on, sam jestem doświadczonym zawodnikiem, a co ważne razem także możemy występować na parkiecie. Nie mogę doczekać się tej współpracy – mówi Danny Gibson, najnowszy nabytek wrocławskiego klubu.

Czwartkowy rywal, ekipa Trefla Sopot, może poszczycić się w tym sezonie znakomitym bilansem 5-1, co pozwala im zająć miejsce w tabeli na najniższym stopniu podium. Co ciekawe, jedynym, jak na razie, pogromcą zespołu z Trójmiasta w bieżącym sezonie jest rywal zza miedzy, czyli Asseco Arka Gdynia.

Brak lidera = zespołowość

Sopocka ekipa w bieżących rozgrywkach wyróżnia się wyrównanym składem i niesamowitym zgraniem. Trudno jednak doszukiwać się lidera, bowiem zespół został tak skonstruowany, aby każdy odgrywał w nim wartościową rolę. Trefl ma w swoim zespole najlepszego zbierającego Energa Basket Ligi (Nana Foulland, 9 zb/mecz) i najlepszego asystenta (Carlos Medlock, 7,5 ast/mecz). Wszechstronne występy zalicza także doświadczony Paweł Leończyk (śr. 15 pkt, 6,2 zb, 2 ast), a ważnymi punktami drużyny są również Cameron Ayers i młodzi bracia Michał i Łukasz Kolenda. Co ciekawe, w czwartek na parkiecie zobaczymy Witalija Kowalenko, znanego z występów w Śląsku w sezonie 2015/2016. W tych rozgrywkach też WKS i Trefl po raz ostatni zmierzyły się ze sobą. Wówczas w hali Orbita Trójkolorowi wygrali 81:76.

– Polska liga jest bardzo mocna, ale zawsze czułem się tu dobrze i podnosiłem swoje umiejętności. Jestem tu dopiero od niecałego tygodnia, więc za wcześnie, by mówić o tym, co się zmieniło od mojego ostatniego pobytu przed trzema laty. Na pewno będę jednak z zainteresowaniem przyglądał się grze zarówno kolegów z drużyny, jak i przeciwników – kontynuuje Gibson.

W czwartkowy wieczór we Wrocławiu czeka nas kolejne święto basketu. Obie drużyny to mieszanki młodości i doświadczenia, które grają ciekawą koszykówkę i pozytywnie zaskakują na starcie sezonu. Wrocławianie zrobią jednak wszystko, aby przerwać dobrą passę Trefla i podtrzymać swoją. Tym samym zapowiada się niezwykle pasjonujące widowisko. Początek czwartkowego pojedynku w hali Orbita o godzinie 20.20. Bezpośrednią transmisję z tego starcia przeprowadzi stacja Polsat Sport News.

O autorze