fbpx

Energa Basket Liga: Trzecie zwycięstwo z rzędu Śląska Wrocław

W 18. kolejce Energa Basket Ligi WKS Śląsk Wrocław pokonał zespół KING Szczecin 92:77. O tak okazałym zwycięstwie zadecydowała ostatnia kwarta, którą wrocławianie wygrali 36:17.

WKS Śląsk Wrocław rozpoczął dzisiejsze spotkanie od wygranego rzutu sędziowskiego przez Michaela Humphreya. Po chwili wrocławianie udanie weszli w mecz i po niespełna dwóch minutach gry prowadzili 8:1. Niestety w tym momencie coś się zacięło i punkty zaczęli rzucać gospodarze. Koszykarze KINGA Szczecin wyciągnęli swoją najmocniejszą broń, jaką są rzuty zza łuku i dzięki dwóm celnym trójkom wrócili gry. Gospodarze rzucili w sumie aż 14 punktów z rzędu i po pięciu minutach spotkania to KING Szczecin prowadził 15:8, a po chwili nawet 19:10. Gdy wydawało się, że Śląsk przegra pierwszą kwartę z kretesem to sygnał do ataku celną trójką dał Torin Dorn. Wrocławianie serią zdobyli kilka punktów, a w końcówce zagrali lepiej od gospodarzy i ostatecznie to WKS wygrał pierwszą odsłonę 23:21.

Od początku drugiej kwarty Śląsk kontynuował swoją dobrą grę i szybko podwyższył prowadzenie. Stało się to głównie za sprawą skutecznego Michaela Humphreya, który w pierwszych trzech minutach rzucił 9 punktów i na tablicy wyników było 32:27 dla WKS-u. Oba zespoły nie grzeszyły skutecznością w drugiej kwarcie, ale to Śląsk lepiej odnalazł się na parkiecie w hali Netto Areny. Wrocławianie utrzymywali minimalne prowadzenie i gdy wydawało się, że na przerwę będą schodzili prowadząc, to celnym rzutem za trzy popisał się Paweł Kikowski i to KING Szczecin prowadził po dwóch kwartach 41:39.

Najlepszym zawodnikiem Śląska w pierwszej połowie był Michael Humphrey, który zdobył 10 punktów i zanotował 7 zbiórek. Po stronie gospodarzy z 12 punktami przewodził Paweł Kikowski.

Wrocławianie podrażnieni tym, co wydarzyło się w końcówce pierwszej połowy, weszli w trzecią kwartę znakomicie. Śląsk rozpoczął od prowadzenia 9:0 i po trzech minutach gry prowadził 48:41. Na szczęście dla widowiska od tego momentu do gry wrócili gospodarze i po upływie 5 minut ponownie mieliśmy wyrównany mecz z jednopunktowym prowadzeniem gospodarzy. Na dobre otwarcie Śląska gospodarze odpowiedzieli w możliwie najlepszy sposób i na 4:07 do końca kwarty prowadzili już 54:50. Wrocławianie nie odpuszczali i do końca trzeciej części meczu mieliśmy wyrównany pojedynek. W ostatnich sekundach szczecinianie za sprawą celnego rzutu Wilczka odskoczyli na 60:56 i to oni przed ostatnią kwartą byli w lepszej sytuacji.

Czwarta kwarta nie zbyt dobrze zaczęła się dla Śląska. Celną trójką popisał się Melvin i gospodarze prowadzili już 63:56. Na szczęście były to złe miłego początki. Wrocławianie zaczęli trafiać, a na 6:33 przed końcem meczu na tablicy mieliśmy już remis 67:67. Gospodarze notowali sporo strat, niecelnych podań oraz nie rzucali już tak skutecznie. Koszykarze Śląska wykorzystali sytuację i szybko odskoczyli swoim rywalom. Na minutę przed końcem meczu wrocławianie przekroczyli liczbę 90 punktów w tym meczu i pewnie zmierzali po zwycięstwo. Ostatecznie Śląsk Wrocław wygrał z KINGIEM Szczecin 92:77.

Wrocławianie odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo w Energa Basket Lidze i dogonili swoich dzisiejszych rywali w tabeli rozgrywek. Najwięcej punktów dla Śląska rzucił dzisiaj Michael Humphrey, który zatrzymał się na 32 oczkach i dołożył do tego 9 zbiórek. Aż 12 asyst zanotował w dzisiejszym meczu niezawodny Krzysztof Łączyński.

KING Szczecin-WKS Śląsk Wrocław 77:92 (21:23, 20:16, 19:17, 17:36)

KING: Melvin 17, Mccauley 17, Kikowski 14, Davis 11, Ware 8, Bartosz 5, Wilczej 4, Łapeta 1, Mustapić.

WKS: Humphrey 32, Joseph 17, Wojciechowski 13, Gibson 8, Dziewa 7, Gabiński 5, Łączyński 5, Dorn 5, Musiał, Chrabaszcz.

O autorze