fbpx

11. kolejka PKO Ekstraklasy: Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok. Kto się przełamie?

W drugim ekstraklasowym meczu dzisiejszego wieczoru staną naprzeciwko siebie dwie drużyny, które od wielu tygodni czekają na upragnione zwycięstwo. Dla Jagiellonii zadanie będzie o tyle trudniejsze, że ze stadionu Śląska jeszcze nikt w tym sezonie nie wywiózł 3 punktów. Początek meczu, który poprowadzi sędzia Paweł Raczkowski, już dziś o godzinie 20.30.

Nieudany wrzesień

Obie ekipy zapewne chcą jak najszybciej zapomnieć o poprzednim miesiącu, w którym żadnej z nich nie udało się wygrać meczu w Ekstraklasie. Żółto-Czerwoni zdobyli w ostatnich 3 meczach tylko 2 punkty. Ponadto, podzielili los Śląska, odpadając z Pucharu Polski po porażce z Cracovią 2:4. Należy jednak zaznaczyć, że Jagiellonia miała bardzo trudny kalendarz, a sama postawa na boisku nie wyglądała tak źle, jak wskazywałyby na to wyniki.

– Oceniając samą grę, to zarówno potyczka z Pogonią, jak i przegrane pucharowe starcie z Cracovią były naszymi najlepszymi meczami. Niestety, w obu przypadkach straciliśmy bramki w najmniej spodziewanych momentach – mówił przed meczem trener Jagi Ireneusz Mamrot.

Mniej powodów do optymizmu mają kibice Śląska, którzy na zwycięstwo swoich idoli czekają już od 6. spotkań. Nadal jednak są niepokonani na własnym stadionie,co skrzętnie chce wykorzystać szkoleniowiec Wojskowych, prosząc wrocławian o gorący doping.

– Chcemy, by mobilizacja była pozytywna. Wiemy, że brakuje nam zwycięstwa. Graliśmy nieźle, były trudne mecze, ale teraz trzeba się zmobilizować i zrobić dobry wynik z Jagiellonią. To wymagający przeciwnik. Proszę naszych kibiców, by przyszli i dali drużynie wsparcie. W tej trudnej chwili dla klubu są nam bardzo potrzebni – apeluje Vitezslav Lavicka.

Ostatnie pojedynki na korzyść Śląska

Odkąd za sterami Jagiellonii zasiada Ireneusz Mamrot, jego podopieczni zmierzyli się z drużyną ze stolicy Dolnego Śląska 4 razy. Tylko 1 zdobyty punkt oraz bilans bramkowy 7:1 na korzyść zespołu z Wrocławia nie napawa optymizmem kibiców gości. Szkoleniowiec Jagi wierzy jednak w przełamanie złej passy.

– Jeden punkt w czterech meczach to nie jest dobry wynik. Z drugiej strony wszyscy oceniamy nasz bilans przez pryzmat domowej porażki 0:4 sprzed roku. Tymczasem w grudniu 2017 roku przegraliśmy we Wrocławiu 0:1, kiedy sami nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Jeszcze wcześniej zremisowaliśmy u siebie 1:1 w meczu, który powinniśmy rozstrzygnąć zdecydowanie na swoją korzyść. Poza tym, w ubiegłym sezonie regularnie przegrywaliśmy z Lechią, a nie tak dawno zagraliśmy w Gdańsku, skąd wywieźliśmy remis. Wierzę, że i we Wrocławiu możemy się przełamać – mówi trener Ireneusz Mamrot.

Sytuacja kadrowa

Trener Śląska nadal nie może skorzystać z usług Krzysztofa Mączyńskiego, który wciąż trenuje indywidualnie. Niewiele lepiej wygląda sytuacja Mateusza Radeckiego. Pomocnik Trójkolorowych co prawda przygotowuje się razem z drużyną, jednak jak informował Lavicka dwa dni temu – jest nikła szansa, by był gotowy na Jagiellonię.

Poważnej kontuzji doznał natomiast Andrzej Łyszczarz. Młodzieżowiec zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i czeka go bardzo długa przerwa od piłki. Trzymamy kciuki za jego powrót do zdrowia.

Z kolei po stronie piątkowych przeciwników do drużyny wraca Martin Kostal. Kibice Jagi czekają również na powrót Bartka Bidy, jednak trener Mamrot informuje, że lekarze nie dali zielonego światła i napastnik gości w najbliższym spotkaniu nie wystąpi. Gotowy do gry jest natomiast Mile Savkovic, który po kontuzji ogrywał się w poprzednich meczach wchodząc z ławki. Serb jednak wciąż poszukuje optymalnej formy. 

– Jego przygotowanie motoryczne oceniam na dobrym poziomie, ale brakuje mu jeszcze czucia piłki i pewności siebie. Co prawda gra w rezerwach, jednak w jego przypadku potrzeba czasu. Wierzę, że już niebawem będzie w optymalnej dyspozycji – informuje szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

Przełamać złą passę

Dziś na stadionie we Wrocławiu czeka nas niewątpliwie ciekawe spotkanie. Dwie drużyny z czołówki, które desperacko szukają zwycięstwa, aby z tej czołówki nie wypaść. Różnice punktowe na szczycie tabeli są tak niewielkie, że porażka w tym meczu oznacza dla pokonanych spadek do dolnej ósemki przed przerwą reprezentacyjną. Żadna z ekip nie będzie chciała do tego dopuścić, a ostatnie słabsze wyniki tylko zwiększają apetyt na zwycięstwo. To będzie bardzo emocjonujące spotkanie!

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 20.30 (transmisja CANAL+ Sport)

Autor: Piotr Paluszek

O autorze