Trener Lavićka przed meczem z Pogonią

Na konferencji prasowej poświęconej sobotniemu spotkaniu Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin oczywiście nie zabrakło trenera WKS-u Vitezslava Lavićki. Sprawdźcie, co na temat najbliższego rywala i aktualnego składu powiedział czeski szkoleniowiec.

Vitezslav Lavička: – Na pozycji napastnika mamy niezłą rywalizację, ale muszę przyznać, że akurat takie problemy bardzo lubię. Raicević pokazuje na co dzień, że może dać drużynie jakość i efektywność. Nie jest jednak tak, że z miejsca odsuwamy Erika Exposito. To jest rywalizacja, która korzystnie wpłynie na cały zespół. Każdy snajper jest inny, ma inną typologię. Chcieliśmy pozyskać takiego, który ma nie tylko jakość piłkarską, ale jest także mocny fizycznie. Filip ma takie parametry i jestem z tego bardzo zadowolony. Najważniejsze jednak, aby napastnicy wykorzystywali pracę całej drużyny.

– Każdy ma swoje problemy w drużynie. My się z takimi borykamy i z podobnymi mierzy się Pogoń. W ich zespole są kontuzje i braki po ważnych zawodnikach. Wiemy, że nie ma już z nimi Buksy, na pewno nie zagra Kożulj, zatem ich styl gry na pewno nie będzie taki, jak w poprzednich ligowych potyczkach. Mecz z Wisłą Płock dał Pogoni pewność siebie, a między nami są tylko trzy punkty różnicy, zatem sobotnie starcie będzie bardzo ważne dla obu drużyn. Zrobimy jednak wszystko, aby walczyć o dobry wynik.

– Exposito i Raicević występujący razem na boisku? To jedna z opcji jakie rozważamy. W końcówce meczu z Lechią Gdańsk nie było Erika, ale był Sebastian Bergier. Graliśmy wtedy trójką w obronie i daliśmy radę.  Nie jest to nasz podstawowy wariant, jednak trenujemy tak, by w trakcie meczu móc zagrać właśnie takim ustawieniem. 

– Cotugno z każdym treningiem coraz bardziej adaptuje się w drużynie.  Z kolei Samiec-Talar trenował z zespołem, ale nie jest jeszcze przygotowany na mecz. Ponadto, Mariusz Pawelec nadal leczy kontuzję, ale już powoli wraca do zdrowia.

– Zrobiliśmy analizę meczu z Lechią jako zespół, a także odprawy indywidualne. Diego Żivulić popełnił błąd przy pierwszej straconej bramce. W tamtej chwili zawiodło także ustawienie całej obrony. Z kolei przy drugiej bramce nie najlepiej zachował się Lubambo Musonda, ale było to podyktowane m.in. jakością gry przeciwnika. Piłka nożna to gra błędów, każdy może je popełniać, ale wtedy jest dziesięciu zawodników, którzy mogą ten błąd naprawić. Chłopcy zostali docenieni za to, w jaki sposób pokazali charakter. Niewiele drużyn jest w stanie odwrócić losy meczu w taki sposób.