Michał Chrapek: Wierzę, że najgorsze już za nami [WYWIAD]

Przed poniedziałkowym meczem z Wisłą Płock porozmawialiśmy z pomocnikiem Śląska Wrocław Michałem Chrapkiem. Oczywiście nie zabraknie pytań o najbliższego przeciwnika, ale także o brak zwycięstw w ostatnim czasie, czy o warsztat trenerski Vitezslava Lavićki.

Patryk Załęczny: Przed Wami trudne wyzwanie. Choć gracie na własnym obiekcie, gdzie nie zwykliście przegrywać, to jednak przyjeżdża do was sensacyjny lider PKO Ekstraklasy (wywiad przed rozpoczęciem 14. kolejki). Jak nastroje w drużynie przed tym spotkaniem?

Michał Chrapek: – Na pewno długo wyczekiwane zwycięstwo z Arką Gdynia w ostatniej kolejce doda nam pewności siebie przed tym poniedziałkowym starciem z Wisłą Płock. Dostaliśmy pozytywnego kopa i każdy wierzy, że pojedynkiem z Arką rozpoczęliśmy kolejną serię, która pomoże nam ponownie awansować w ligowej tabeli. Zadanie nie będzie łatwe, ale takie mecze, z drużyną, która od dłuższego czasu utrzymuje dobry poziom, same motywują do ciężej pracy i lepszej gry. Na pewno będziemy odpowiednio przygotowani do tego meczu.

PZ: Co wpłynęło na to, że po tak dobrym początku sezonu w ostatnich kolejkach nieco oddaliliście się od czołówki?

MCH: – Patrząc na tabelę, na szczęście czołówka nie jest zbytnio od nas oddalona, choć tak jak wspomniałeś, za nami słabszy okres, szczególnie jeśli chodzi o zdobywanie punktów. Co nie zmienia faktu, że w niektórych pojedynkach, czy to z Górnikiem, czy Jagiellonią mogliśmy pokusić się o komplet punktów, a nawet powinniśmy je zainkasować. Być może zabrakło trochę szczęścia, konsekwencji czy koncentracji, bo też traciliśmy łatwe bramki, ale mam nadzieję, że ten najgorszy czas już za nami.

PZ: Wisła Płock straciła Jakuba Rzeźniczaka, który był pewnym punktem defensywy Nafciarzy. Taka absencja ułatwi Wam zadanie i przybliży do zwycięstwa?

MCH: – Wydaje się, że brak jednego zawodnika nie będzie miał aż takiego wpływu na grę naszych poniedziałkowych przeciwników. Oczywiście, Rzeźniczak to doświadczony gracz i w ostatnim czasie prezentował się naprawdę dobrze, ale jednak jest do zastąpienia, a płocczanie mają kogo desygnować do gry w jego miejsce.

PZ: W swojej piłkarskiej karierze przyszło ci trenować pod okiem wielu szkoleniowców. Jednak jakbyś miał w kilku zdaniach opisać warsztat pracy aktualnego szkoleniowca, to co by to było?

MCH: – Już na pierwszy rzut oka u trenera da się zauważyć profesjonalne podejście do każdej rzeczy związanej z piłką nożną, a przy tym ważna jest dla niego dyscyplina i odpowiednie przygotowanie taktyczne. Myślę, że to dzięki tym rzeczom nasza gra wygląda naprawdę dobrze.

PZ: Patrząc jednak na trenera z boku, wydaje się, że jest nadzwyczaj spokojnym człowiekiem. Czy takie podejście szkoleniowca przekłada się również na was i w tych newralgicznych momentach potrafi uspokoić?

MCH: – To prawda, trener z natury jest spokojnym typem szkoleniowca, choć bywają momenty, kiedy na przykład nie do końca dobrze wykonujemy nakreślone nam zadania, że z jego ust padają gorzkie i głośniejsze słowa. Nie zmienia to jednak faktu, że szkoleniowiec woli nam spokojnie wszystko wytłumaczyć, niż podnosić głos i wprowadzać nerwową atmosferę.

PZ: Vitezslav Lavićka ma do swojej dyspozycji praktycznie po dwóch dobrych zawodników na każdą pozycję. Dla niego to komfort pracy, a dla Was większa motywacja do lepszej gry?

MCH: – Mamy wyrównany skład i wydaje się, że dysponujemy odpowiednią głębią zawodników. Każdy z tych graczy jest na tyle wartościowy, że śmiało może rywalizować o miejsce w składzie, a taka kolej rzeczy zdecydowanie pobudza do ciężej pracy, bowiem w podświadomości masz zakodowaną informację, że musisz dać z siebie wszystko, aby w trakcie meczów nie popełnić głupich błędów, które posadzą cię na ławkę rezerwowych. Rywalizacja na pewno nas rozwija, co pokażemy w meczu z Wisłą.