Łukasz Tobys: Nasi siatkarze w każdym meczu zostawiają na parkiecie kawał serca

– Jesteśmy naprawdę zadowoleni z tego, że nasi siatkarze w każdym meczu zostawiają na parkiecie kawał zdrowia i serca – mówi Łukasz Tobys, prezes siatkarskiej Gwardii Wrocław.

Patryk Załęczny: Za nami już 12. kolejek w KRISPOL 1. Lidze. Jesteś zadowolony z dotychczasowego przebiegu sezonu i miejsca, jakie w tym momencie zajmują siatkarze wrocławskiej Gwardii? Ta strata do Stali Nysa wydaje się naprawdę duża.

Łukasz Tobys: To prawda, do Stali tracimy dużo punktów, jednak jeśli mielibyśmy popatrzeć na całość sezonu, do drugiej lokaty tracimy tylko kilka oczek, zatem sprawa tej pozycji jest nadal otwarta. Wystarczy dobrze punktować w najbliższych kolejkach, z teoretycznie słabszymi rywalami i ku zaskoczeniu niektórych, możemy wspiąć się w tabeli naprawdę wysoko. Taki scenariusz przed początkiem rozgrywek bralibyśmy w ciemno.

PZ: Na konferencji poprzedzającej bieżący sezon sugerowaliście, że PlusLiga jest w zasięgu ręki. Czy jesteście już odpowiednio przygotowani, aby poważnie myśleć o awansie?

ŁT: Droga do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce jest rozpisana na okres dwóch lat i w tym czasie na pewno chcielibyśmy awansować do PlusLigi. W tym roku chcemy przede wszystkim skupić się na organizacyjnej odbudowie klubu, stawiając także na marketing, który w najbliższym czasie może nam przynieść jeszcze więcej korzyści, niż dotychczas. Dopiero kiedy będziemy gotowi organizacyjnie i przede wszystkim finansowo, będziemy poważnie myśleć o awansie. To też nie jest tak, że my nie wierzymy w umiejętności tej drużyny, bo jest zupełnie inaczej. Co prawda, nie mamy szerokiej ławki i w przypadku kontuzji nasza jakość może nieco spaść, ale jesteśmy naprawdę zadowoleni z tego, że nasi siatkarze w każdym meczu zostawiają na parkiecie kawał zdrowia i serca.

PZ: Zatem możemy w najbliższym czasie spodziewać się jakiś ruchów transferowych?

LT: Nie jest tajemnicą fakt, że okienko transferowe zamyka się wraz z końcem grudnia. Jeśli nam budżet pozwoli, a prowadzimy w tym momencie różne rozmowy, na pewno chcielibyśmy się wzmocnić na przyjęciu. Musimy poszerzyć kadrę, aby móc spokojnie patrzeć w przyszłość.

PZ: Patrząc na obecne rozgrywki KRISPOL 1. Ligi, możemy doszukać się zespołu, który swoją postawą Was szczególnie zaskoczył?

ŁT: Na pewno spodziewaliśmy się, że liga będzie bardzo wyrównana i wiedzieliśmy, że zespół z Nysy będzie nieco odbiegał od reszty stawki. Budżet, jaki przeznaczyli na budowanie składu jest znacznie większy, niż pozostałych klubów, więc to było oczywiste, że będziemy ich oglądać na czele tabeli. Początkowo zaskoczyło nas także Bielsko, ale oczywiście negatywnie, gdyż nie spodziewaliśmy się, że drużyna z takim potencjałem zacznie ponosić tyle porażek, ale od naszego meczu ruszyli do przodu i grają coraz lepiej. Musimy szczerze sobie powiedzieć, że w tej lidze tak naprawdę każdy może wygrać z każdym.

PZ: Początek także w Waszym wykonaniu nie był zbyt imponujący. Gdzie upatrujecie przyczyn takiego, a nie innego rozpoczęcia sezonu?

ŁT: Trzeba pamiętać, że na podstawowych i tych najbardziej newralgicznych pozycjach musieliśmy przebudować skład. Odeszło od nas trzech podstawowych zawodników, więc trzeba było ich odpowiednio zastąpić, a gracze, którzy wskoczyli w ich buty, potrzebowali zwyczajnie czasu, aby wejść na odpowiedni poziom i zgrać się z całą drużyną.

PZ: Cel na ten sezon się nie zmienia? Dobra walka w playoff będzie małym suckesem?

ŁT: Oczywiście, cel jest jasny. Wejście do playoffów i pokazanie się z jak najlepszej strony. Wszystko jest w rękach chłopaków, którzy jeśli awansują do kolejnej rundy będą w stanie naprawdę namieszać w rozgrywkach. Pamiętajmy, faza playoff rządzi się swoimi prawami.

fot. KFC Gwardia Wrocław